Poniedziałki. Ostatnie takie same- męczące.
Słucham japońskiej muzyki tradycyjnej i myślę, że najbliższe miesiące, będą trudne.

Minęło sporo czasu, aż wreszcie chce mi się ponownie pisać.
Właśnie zasiadam do zrobienia obszernego planu.
Doczekałam się pracowni. Mała ale już jest plan jaka będzie.

Skrzynki na nuty:
skrzynki na nuty

Poza tym ściany:
ściany

Czytam o Lutosie:
Lutos

I mam wielkie łóżko. Lubię na nim spać :)

Ludzie nie mają honoru.

Czerwona sofa.
Samurai.

Im więcej dni upływa, tym częściej stwierdzam, że ludzie nie są tacy, za jakich się uważają. Mam dość niejednoznaczności i opadają mi ręce, kiedy widzę, że moje wszelkie starania idą w niepamięć.
Nie ma litości.

Wrzesień był pod znakiem „łóżka”. Leżałam, spałam, chorowałam. Cały czas. Chodziłam do pracy po czym po 2 dniach znów łóżko.
Napisałam dwa projekty. Dzisiaj oddaje ostatni.

Ostatnio rozczula mnie wszystko, a raczej szpital. Idę po tym korytarzu i myślę sobie, ze tak nienawidzę tego miejsca.
Wychodzę z samochodu i mijam zakład patologii, a obok samochód pogrzebowy…taki obraz budzi mnie co kilka dni przed 8 rano.

Po czym wieczorem wychodzę sobie na jedzenie i do kina. W menu w restauracji przeglądasz dania…i czytasz z niedowierzaniem „szyjki rakowe”…nie umiem nie skojarzyć sobie tego z tym jednym. A w kinie, zasiadasz na fotelu, popijasz sok a gdy bohater filmu nagle jest śmiertelnie napromieniowany i wymiotuje, ma zmęczone oczy…cóż.

Dziwny czas. W każdym razie jest w tym jedna nadzieja, dzisiaj koleżanka podrzuciła mi artykuł o szczepionce na raka prostaty.
Zajęło trochę czasu by dotrzeć to tej kobiety, która zajmuje się tymi badaniami.
Zawsze to jakiś ruch do przodu. Zobaczymy.

A oto płyta w której dzisiaj zakochałam się bez reszty.

Wierzyć przeczuciom? Nie wierzyć?
Wierzyć. Dwa lata targały mną zmienne odczucia, niczym chorągiewka na wietrze…jak często zmieniał się wiatr tak często kierunek.
I wystarczyło zaledwie 3 dni, by ujrzeć w pełni to, kim ktoś naprawdę jest. Teraz nie mam wątpliwości, moja intuicja nie zawodzi, ona po prostu była zwodzona, ale mimo zmiennych bodźców nie dawała mi spokoju i wytchnienia. Wiedziała.

Patrząc na zupełnie nowe sprawy, okazuje się, że intuicja jest zawsze ze mną. To jest tak niezwykłe, że moje przeczucia się zgadzają. Łatwiej mi, chociaż trudniej też…bo co jeśli nagle zapragnęłoby się, by ta wizja odczuć się nie spełniła?

żeby życie choć raz mnie zaskoczyło i nie zmuszało w niektórych momentach do założenia twardego niewidzialnego pancerza…
chciałabym.

Nic dwa razy się nie zdarza
i nie zdarzy. Z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny.

Choćbyśmy uczniami byli
najtępszymi w szkole świata,
nie będziemy repetować
żadnej zimy ani lata.

Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

Wczoraj, kiedy twoje imię
ktoś wymówił przy mnie głośno,
tak mi było, jakby róża
przez otwarte wpadła okno.

Dziś, kiedy jesteśmy razem,
odwróciłam twarz ku ścianie.
Róża? Jak wygląda róża?
Czy to kwiat? A może kamień?

Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś – a więc musisz minąć.
Miniesz – a więc to jest piękne.

Uśmiechnięci, współobjęci
spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody.

W.Szymborska

Zawsze uwielbiałam opowiadania, wiersze, listy, pamiętniki…
Potem kolejność się zmieniła, aż do czasu, kiedy po prostu zaczęłam pisać listy, pamiętniki, wiersze, opowiadania.
TYLKO PIÓREM.

nie ma pióra, nie piszę.
i tak przestałam pisać prawie pół roku…pióro się zepsuło, nie miałam pieniędzy na nowe.

Nie wytrzymałam. Znalazłam je. Okleiłam plastrem z laboratorium.
Poszłam po tusz: „poproszę niebieski” – nie ma…(myślę sobie, ku**a, zawsze jest niebieski). Miło się uśmiecham – „poproszę zatem czarny”.

Wróciłam. Zabrudziłam cały mały zlew w łazience, siebie i jedną bluzkę.
Nic nie szkodzi. Zadziałało wszystko. Jest.

Znów wycinam, wyklejam, piszę.
Listy z trawą..z papieru i kwiatkami z katalogu od odczynników (tam zawsze są ładne kolory i papier kredowy- kwiatki wychodzą ładniejsze).

Czytam Mrożka i Lema…”Listy”..od dwóch lat..pamiętam, jak czytałam i próbowałam napisać coś w tym „innym stylu”..
Co to były za listy…pisane po nocach…w łóżku z latarką…
Tęsknię..chcę pisać listy, wiersze opowiadania.

LISTY.
Kocham papeterie i różne koperty. Weszłam na allegro kupiłam 70 sztuk kopert. Kolory wiosny! :)))
Czekam kiedy przyjdą..

Tylko to PIÓRO. Liche. Nie wiem ile wytrzyma, ale musi, nie mam teraz czasu i pieniędzy by kupić nowe. Przecież to nie prosta decyzja, trzeba je poczuć w dłoni, wyważyć jak smyczek w rękach..hmm…

 

Z tego wszystkiego, zebrałam dzisiaj pokaźny zbiór opowiadań, wierszy i listów…
Przeczytałam Stachurę „Pokocham ją siłą woli”…
Kiedy skończyłam, nie oddychałam.