Wpisy z miesiąca Listopad, 2007

W dniach 30 lisopada – 2 grudnia 2007 roku
w Lublinie odbywa się

Studencki Ogólnopolski Festiwal Teatralny “Kontestacje”.
Strefa Experymentalna Teatru Napięcia Scena Stoop!
„Salon Lenistwa”
będzie jej uczestnikiem.

Trzymać kciuki!
Życzyć powodzenia!

Więcej informacji:

http://www.kontestacje.ack.lublin.pl/

Zaczyna się tak niewinnie, śmiechy, hihy, luźne rozmowy o tym czy tamtym. Chwile refleksji, zadumy. Wkręcasz się coraz bardziej, masz ochotę na więcej, jednak nagle czujesz, że jesteś zmęczony. Energia znika, coś kuje w środku. Jeden strzał, drugi, kolejny. Trzymasz się, bo możesz spokojnie usiąść na łóżku. Jesteś sam. Serducho wali mocniej, ciśnienie się podwyższa. Otwierasz okno. Muszę złapać trochę powietrza.
Nie ma rozwiązania, nie ma dobrego wyjścia. Patrzysz na zegarek. Późno. Zbyt późno.
Wyłączasz wszystko i padasz. Zamykasz oczy, śnisz, tylko niekiedy ruchy twego ciała Cię budzą… jakieś nerwy. Nad ranem skurcz. Boli. Wydaje Ci się, że nie podołasz. Minęło.
8.00 budzik wydziera się niemiłosiernie. Wstajesz patrzysz w lusto-oczy podpuchnięte.
Nie masz sił. Czujesz się jakbyś wczoraj brał udział w jakimś maratonie. Wycieńczenie ciała. Dusza skatowana.
Niestety przegrałeś.

odetchnij
popatrz
spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia
potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy
naucz się spokoju
i zapomnij że jesteś gdy mówisz że kochasz

Cały dzień dziś śpię. I niech tak pozostanie.
Leżę na łóżku, oglądam kolejny film, przysypiam, znów się budzę i tak już to trwa od 8h. Chyba jestem zmęczona. Idę poleżeć;)

Gdzieś obok…

Śniły mi się robaki…

“Robak” – sprawie komuś przykrość, świadomie bądź niechcący…

Tylko, że było ich dużo
“Robaki”- przynoszą szczęście

Ciągnęły się…brr…nieprzyjemne..
“łażące” – przygnębienie z powodu intryg ze strony złych ludzi

A kto to zły człowiek?

Kiedy jesteś szczery- do bólu,
To dobrze czy źle?

Zawsze uważałam, że należy mówić co się myśli.
Nadal tak uważam.
Tylko jest jednak bardzo ważna sprawa:

Trzeba MYŚLEĆ co się mówi.

Każde wypowiedziane słowo niesie za sobą konsekwencje.
Zastanów się zatem, czy myśli jakie wypowiadasz
nie tworzą konfundującego oddźwięku.

Ostatnio dużo marzę. Wstaję rano, idę ulicą, skręcam na uczelnie, potem laborki…czasem się łapię, że na tych zajęciach mnie po prostu nie ma.

Jak miałam może z 5 lat, wraz z moimi funflami Przemkiem, Arkiem i Agatą siedzieliśmy na środku uliczki i bawiąc się w piasku, zastanawialiśmy się… ile drabin musiałoby się postawić by wejść na Księżyc. Hmm…pewnie dużo nam wyszło, nie wspominając już jakie to my przygody przeżyliśmy;)

Minęło kilka lat, poszłam do podstawówki. Pierwsza poważniejsza praca domowa: “Przynieś swoją ulubioną książkę i przeczytaj jej fragment”.
Dobrze pamiętam, co to była za książka “Tajemnice kosmosu”… nie rozumiałam połowę słów, które czytałam, ale czułam, że odkrywam coś bardzo ważnego dla mnie.
Mania związana z kosmosem, układami gwiazd, planetami, nie zakończyła się na podstawówce. W każde wakacje, wraz z Przemkiem i Arkiem( któremu dałam buziaka za przejechanie się jego nawiuśkim góralem;),leżeliśmy na kocach do późnej godziny (czyli takiej, do której nie wyskoczyła któraś z mam i nie zaczęła krzyczeć- “Do łóżek!!”) i gapiliśmy się w niebo. To dzięki chłopakom odnalazłam Duży wóz, Mały wóz.

W liceum pomyślałam, że może by pójść na astronomię, jednak wtedy uważałam, że ja to humalistka i nie będę się ciągać po jakiś politechnikach. Poza tym, każdy po cichu smiał się, jak z odwagą na formu klasy opowiadałam o mym największym marzeniu: Polecieć na Ksieżyc.

Studiuję.
Na politechnice.
Nie astronomię.
W te wakacje kupiłam sobie mapkę gwiazdozbiorów. Jak debil wstawałam wcześnie rano, by ujrzeć Gwiazdę Poranną (Wenus)…

A w lutym zapragnęłam zobaczyć zorzę polarną…
Taką jak na Alasce…

Nie ma puenty. To wspomnienie bardzo tkwi we mnie, bardzo często o nim myślę…
Dlatego zasługuje, by je opisać i pozostawić. Może puenta się znajdzie…

Uff… troszkę było wczoraj spięć, ale jakoś się ułożyło.Nie wiedziałam, że tak ciężko zaaranżować jakieś spotkanie, audycje, zorganizować wieczór na większą skalę.

Jeszcze jeden mały sprawdzian i odpocznę chwilę.

Jak pomyślę, to w ogóle wczoraj był bardzo emocjonujący dzień. Czułam, że gdzieś koło godziny 14, przed mymi oczami przesuwa się moje ostatnie 8 miesięcy.
Rozmowa z Tobą, powodowała tak skrajne nastroje, że najchętniej- bo najłatwiej zrobiłabym wszystko odwrotnie niż mówię.
Dużo we mnie sprzeczności, ale lubię to. Dzięki temu, częściej muszę pogłówkować
i przynajmniej nie nudzę się we własnym towarzystwie.