w chmurach
Ach te widoki!
Droga powrotna z przygodami. Zgubiliśmy drogę, choć jak widać humor dopisuje:)
KRYM 2006
I koniec. Ostatni egzamin zaliczony. Jeszcze jakiś jeden wpis, ale chyba już większych problemów nie będzie. Wróciłam z uczelni. I zrobiłam chyba wszystkie zaległe rzeczy jakie ostatnio zaniedbałam. Przede wszystkim moje ukochane kwiatki, poukładałam płyty, wywaliłam niepotrzebne notatki, kserówki, wszystko. Zamieniłam je nowymi kserówkami tym razem związane z mgr. Skleiłam nawet kolczyki…ciekawa z nimi historia, kupiłam je w Bieszczadach, podczas “Bieszczadzkich Aniołów”, piękne. Ale ciągle się rozsypują. Kupiłam już klei i takie biedne posklejane, czekają by znów je założyć. Ostatnio zaczęłam się bać jednak, że się tak pokruszą, że już nic się nie da zrobić. A takie piękne wspomnienia jakoś przy nich mnie trzymają…w sumie, przy każdych kolczykach,jest jakaś cudowna historia.
Powracając jednak. Koniec. K O N I E C.
Ale nie taki zwykły koniec. Wiem, że już za dwa tygodnie nie będę chodzić na laborki, na wykład, nie będę się zmuszać by iść na jakieś ćwiczenia…
Nie będę spotykać codziennie tych samych ludzi, no może raz w tygodniu się pojawie, ale co to jest …
Nie żebym za tym wszystkim bardzo tęskniła, swoje już przeżyłam.
Ale chyba się nieco boję, tego nowego.
Nieco boję ale i bardzo cieszę, że nareszcie będę mogła poświęcać więcej czasu na zapomniane pasje, bądź bardzo zaniedbane.
Fuck! Nie wiem co piszę, przecież tak nie myślę. Chyba ciężko oderwać się od tego co było przez pięć lat.
Znów trzeba znaleźć sposób na każdy dzień, nie popaść w marazm i poznawać.
Poznawać zjawiska, ludzi, świat.
Poznawać by chciało się w nim żyć, by poczuć choćby chwilkę tego szczęścia i zadowolenia.
Mój ukochany Michael…
Znów nie mogę spać. Sny nie z tej ziemi. I niestety to nie z powodu sesji.Znów olewka. Jakbym mogła wyjechałabym stąd.
Daleko.Bardzo daleko. Odpocząć, pomyśleć.
Fuck!
Dziś piękny poranek, choć za oknem pada.
Głowa nie boli, wszystko w normie. Zaległości ze starymi znajomymi odrobione. Siła jest, pomysły są.
Trochę jeszcze popracuję nad cierpliwością…
Zatem…
Do Pracy – GO!
Czasem tylko marzenia pozostają, by cieszyć się własnym życiem.
W dzień i w nocy
Wszystko mi sprzyja.
Podświadomość ma jest
Skarbnicą pamięci.
Jej bezgraniczna mądrość wyjawi mi
Zawsze i wszędzie,
Wszystko,
Co powinnam wiedzieć.
Jestem całkowicie spokojna,
Opanowana i pewna.
Powszechna mądrość podświadomości
Objawi mi właściwe miejsce w życiu.
Wola Boża wszystko ułoży.
Mam małe zaległości w pisaniu. To wszystko przez tą sesję, jakoś obowiązki dodatkowe też nie nastrajają na pisanie…
W ostatnim czasie zaczęłam dużo czytać o górach, wyprawach, przewertowałam chyba kilka pokaźnych stron polskich himalaistów,
jedna notatka, reportaż, wywiad…dzień minął.
Nagle natrafiłam na stronę Piotra Morawskiego- himalaistę młodego pokolenia.
http://www.piotrmorawski.com/
Jakoś mnie natchnął, napisałam mail…
W podświadomości, czekałam na odpowiedz,
choć świadomość, że ten Ktoś 10 marca wybiera się na zachodnią ścianą K2, dawała mi znak, że nie mogę zbyt dużo oczekiwać.
I co Wam powiem?
Że życie mnie znów pozytywnie zaskoczyło!!
Otrzymałam mail!!I to niby nic, powie ktoś, ale się wczuwa laska…
Ale jaki? Tak bardzo życiowy, po prostu, tak w pewien sposób prywatny, że człowiek zdaje sobie sprawę, że…
Warto Wierzyć, Warto Ufać, Warto Ryzykować!
Może, te moje wywody z pogranicza filozofii, ale w sumie
nikomu nie każe ich czytać.
To moje, tylko moje emocje, a takie sprytne coś jak blog, pozwoli mi tylko, skonfrontować, czy ma wiara w takie, w pewien sposób nierealne marzenia pozostała no i oczywiście najważniejsze,
Czy któreś z tych marzeń doczekało się realizacji!
Mam teorię( nie jedna, tak w ogóle) brzmi mniej więcej tak:
Jeśli wizualizujesz swoje marzenia, wydarzenia, dzień, sytuacje, cokolwiek chcesz,
I jeśli szczerze całym sercem wierzysz, że zadziała, że nie będzie inaczej,
Śnisz,o najmniejszych szczegółach tej sytuacji, analizujesz, dzielisz się tym, ze swoimi bliskimi, nawet jeśli oni nieco się podśmiewają, przymykają oczy….
A Ty silnie walczysz z przeciwnościami i wierzysz…
To się uda!
Dziś najlepszy przykład, taki sesyjny…
no cóż sporo materiału z przedmiotu o nazwie biokonwersja…chęci nikłe, więc myślałam, myślałam i wymyśliłam…będzie takie i takie pytanie.
Idę na egzamin:
Grupa 1
Pytania: to i to!!
Żadnych niespodzianek:)Jest!!(choć pytań z innej grupy bym nie napisała)…
Większość powie- “fart”!
“Udało Ci się!”- nie naśladuj ich, im nigdy nie spełni się ich największe marzenie, gdyż nie wierzą w wizualizację! nie wierzą, że ja po prostu wymarzyłam sobie właśnie taki zestaw:)
Może i zabawny przykład, ale w siłę obrasta się powoli, od najmniejszych spraw do nieco bardziej skomplikowanych.
Marzę i nikt nie zmusi mnie, bym myślała inaczej.
Agatko, Twoja głowa, to mętlik myśli…?!
Jesteś po….na!!
Może i tak, ale JAKI to mętlik…
Dziękuje Piotrowi Morawskiemu za wspaniałe słowa,
Trzymam kciuki za wyprawę!
Nie mogę wytrzymać do rana, późno jest ale potrzebuję to napisać.
Spotkanie.
Inne, nieco dziwne?!Sama nie wiem, może takie…
hmm…nie obce, bo się trochę znamy.
Niewiele.Ale trochę.
To tak jak poznaje się warunki i grymasy góry, którą chce się zdobyć.
Niby wiesz dużo, co może Cię spotkać a i tak potrafi nieźle Cię zaskoczyć.
Tak, chyba czuje zaskoczenie…
Czemu? Nie wiem.
Wiem jedno. Brakowało mi tego. Choć mało prawdziwych słów padło.
W ogóle mało “własnych” słów padło.
Szlak przetarty. Ciężka droga czeka by zdobyć Ten szczyt.
By zdobyć to co chcemy.Nie!
To – co Ja chcę.
Przecież nie wiem czego Ty pragniesz …