Spakowany plecak w 30 min, w jednej ręce torba, w drugiej wiolonczela. Wskakuje w samochód. Dosłownie. Ford galaxy, to wysoki samochód, jak na mój wzrost. Trzeba wskakiwać.
Za to wiolonczelka takich luksusów nie miała nigdy.
Pokonujemy 750km…(chyba tyle, autobusem wychodzi ponad tysiąc).

Pobudka 10. Śniadanko polsko-niemieckie.
Wyjmujemy z piwnicy rowerki i pedałujemy nad Altstadt:)


Wieczorem spacer po St. Pauli. Chłopaki, tylko nie zostawiajcie mnie tutaj!
Lody, czekolada- ta najlepsza z całymi orzechami laskowymi,piwko zbożowe na przemian z wódką, żeby się nie nudziło:)
Gapię się na wielką puchatą kulkę, przeciągającą się po pokoju.
Zawsze koty mnie intrygowały…

Was? What? Wszystko mi się w głowie myli. Jaj!
Całe życie z wariatami:)

Tylko Tutti Frutti zostały…
No i trochę słodkości. W każdym wymiarze:)
Super! Nie ważne w jakim języku, znaczy to samo.