Miałam już w głowie przygotowane co by tu napisać, by poczuć się lepiej.Uznałam jednak, że to i tak raczej nie pomoże. Z drugiej strony, ile osób czyta to co tutaj umieszczam? Myślę, że niewiele. Albo w ogóle. Więc mogłabym spokojnie dać upust swojemu rozżaleniu…
Zrobię jednak głęboki oddech. I napiszę inaczej.

Nasuwa mi się jedno:

Obojętność, krętactwo i robienie czegokolwiek po najmniejszej linii oporu, to najgorsze jakim można być jak jest się młodym.
Tacy którzy zwią się „młodzi, kreatywni, otwarci na nowe…” są najlepsi tylko w jednej dyscyplinie: krytyce.
Przecież i tak szkoda nad czymś pracować, bo się nie uda. Po co robić coś poza tym co trzeba. Wystarczy minimum.

Zadziwiający jest ten świat. Ludzie.

Wiem jedno. Wszystko się da.
A potrzeba
tak niewiele…

Wiary
W
Siebie