Miałam koszmar. Ale jaki?! Nikt nie uwierzy, śniły mi się studia! Poważnie i to jakiś ciężki czas, bo jak się zerwałam to potem długo musiałam sobie tłumaczyć, że to było kiedyś:) Ubawiło mnie to nieziemsko, tym bardziej, że nigdy w takiej tematyce „koszmarów” nie miałam.
Chciałam się pochwalić:) Chyba coś ruszyło z moją wyobraźnią, bo zaczynam znów śpiewać drugi, trzeci, piąty głos do jakiejkolwiek melodii, grać na pianinie bez nut i nawet harmonicznie wychodzi! Uff…już się bałam, że to gdzieś zginęło bezpowrotnie. Teraz tylko trzeba to uporządkować i może będzie kiedyś pięknie! Lecem. Warszawa czeka.



