Ludzie w życiu popełniają błędy. A to na nieodpowiednie studia idą, zadają się z nieodpowiednimi ludźmi, wiążą się z nieodpowiednimi partnerami/cokolwiek, miałoby to znaczyć/, dużo by wymieniać.
I w sumie, to każdy z nas musiał przeżyć choćby jedną z tych „nieodpowiednich” sytuacji. Wydaje się, że niby to nic wielkiego, przecież wszyscy tak mają.
Jednak nikt nie pomyśli, co potem? Przecież, to coś „nieodpowiednie” nie znika od tak. To nie jest jak z podartymi spodniami, że je wyrzucamy do kosza i się ich pozbywamy.
Po dniach, miesiącach, latach, zauważamy, że to coś „nieodpowiedniego” popierdoliło nam głowy, myślenie, patrzenie. Mówimy: „jestem wolna/y”. Taa….gadanie. Ogłupianie samego siebie. Największym błędem życiowym jest tkwienie w tym popierdolonym myśleniu, które ktoś, czy coś nam zaserwowało. I mimo, że już tego nawet nie ma, to ciągle potrafi zabrać tyle energii. Niepotrzebnie. Tak łatwo jest komuś- czemuś, zabrać, ukraść wiarę, siłę odwagę. Tak trudno wyzbyć się kompleksów, udolności, niedoskonałości, którą ktoś czy coś nam wpoiło do głów.
Po co paplać, po co tkwić w słowach z przeszłości, obwiniać się, że czegoś się nie zrobiło, ktoś czegoś nie zrobił. To nie tak. Zawsze trzeba pamiętać o wadze słów. Gniew, złość, zazdrość, zawistność, obawa, strach, utrata zaufania do ludzi, do człowieka, do świata. Nie warto. Nie pozwól sobie na coś takiego. Nie pozwól by ktoś inny manipulował Twoim życiem. Manipulatorem swojego życia możesz być tylko i wyłącznie TY. Nikt inny. Jeśli ktoś nie rozumie tego, nie jest wart, by kroczyć przy Tobie i patrzeć jak kreujesz swój niepowtarzalny Świat. Nie pozwól by jakiś wirus wniknął w to co osiągasz i kradł Ci Twoją duszę, serce. Słowa, te głupie słowa. Niby nie słuchamy, a one zostają, czasem na tak długo, niekiedy na zawsze.
Jak to powiedział kiedyś David Gilmour: ” Słowa muszą znaczyć, a poszukiwanie właściwych trwa”.




jakby część mojego życia była w Twojej wypowiedzi…