Czy pamiętacie Dominika Połońskiego? Jeszcze parę lat temu jego nazwisko i nagrania pojawiały się często w Dwójce. Za każdym razem słuchając jego gry na wiolonczeli nie miałem wątpliwości, że słucham prawdziwego mistrza. Później nagle zapadła cisza i nikt już nie mówił o Panu Dominiku. Byłem zdziwiony, dlaczego tak się stało.
Przypadkowo, całkiem niedawno, wpadła mi w ręce „Polityka” nr 43 z 28.10.br. a w niej reportaż red.Doroty Szwarcman i oto co przeczytałem:

„Dominik Połoński, wiolonczelista, 29 lat. Paszport „Polityki” za 2002r. Kilka wygranych konkursów, w tym trzy międzynarodowe. Cztery operacje raka mózgu. Miał być na wózku do końca życia. Dziś chodzi samodzielnie, prawą rękę ma sprawną, lewą uruchamia. Na powrót do grania daje sobie dwa lata.
Muzyka była jego życiem – grał po 12 godzin dziennie. Odnosił sukces za sukcesem. 15 maja 2004r. miał zainaugurować festiwal w Łańcucie. Tydzień wcześniej w nocy dostał ataku epilepsji. Tomografia wykazała guza mózgu o średnicy 6 cm i drugim stopniu złośliwości. Lekarze dawali mu od kilku miesięcy do trzech lat życia.
Operowano go natychmiast. Dwa razy, bo wadliwie umocowano dren i wywiązały się powikłania. Potem wyczerpująca radioterapia i chemioterapia zakończona w styczniu 2005r. Jeszcze wtedy liczył na powrót do normalnego życia; dał nawet koncert w Filharmonii Białostockiej. Ale to był jego ostatni występ.
W lutym miał trzecią operację odrodzonego, już niezłośliwego guza (złośliwe komórki usunęła wzmocniona radioterapia). Jednak wciąż miał zawroty i tracił czucie w lewej stronie ciała. Musiał zacząć chodzić o kulach. W maju posłano go do sanatorium podejrzewając, że te objawy są efektem uszkodzeń po poprzednich operacjach. Ale to był nowy guz.
W czerwcu odbyła się czwarta operacja. Najgorsza. Guz wielkości 8 cm wycieto z częścią prawej półkuli mózgowej. Paraliż lewej strony ciała. Czarna dziura bez wyjścia. Jednak po pewnej nocy, którą Dominik spędził na słuchaniu „Das Wohltemperierte Klavier” Bacha w wykonaniu Glenna Goulda, poczuł, że jego lewa noga wraca do życia…”.

Co było dalej – przeczytajcie sami. Artykuł jest świetnie napisany i bardzo poruszający.
http://www.polityka.pl/archive/do/registry/secure/showArticle?id=3350569

W 2004 ciężko zachorował na chorobę nowotworową, w wyniku czego zmuszony był przerwać karierę. Po długiej rehabilitacji powrócił na estradę 18 stycznia 2009 roku, dokonując w Warszawie prawykonania Koncertu wiolonczelowego na prawą rękę Olgi Hans, która napisała ten utwór specjalnie dla niego.

Obejrzyjcie ten filmik, poruszający do łez…

Koncert z udziałem Dominika Połońskiego odbędzie się w Łodzi
15 maja 2009 roku w Filharmonii Łódzkiej.
Koncert zatytułowany: „CIEPŁO – ZIMNO” zostanie zaprezentowany w ramach cyklu koncertów muzyki współczesnej: „CONTEM.UCHA”
http://www.myspace.com/contem_ucha


Jakby ktoś chciał poczytać więcej:

Rozmowy z Dominikiem:
http://www.polityka.pl/on-bedzie-gral-milosc/Lead10,646,196543,1/

http://www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead30&news_cat_id=1361&news_id=7911&layout=16&forum_id=235&fpage=Threads&page=text