Józef urodził się 12 lutego 1909 roku.
Pewnie od małego był bardzo uparty, bo podobno charakterystyczne cechy wyostrzają się na starość, a On uparty jest bardzo. Uwielbiałam jeździć do Niego na wieś, czuć zapach drewna, kiedy robił krzesło, stolik, komodę…
Cięty język, uwielbia śpiewać. Teraz może rzadziej to robi, ale jak śpiewał, to było Go słychać na całym podwórku. Wariat, chyba kochliwy, bo jak miał ponad 80 lat, to chciał się ożenić ;)Jako jedyny w rodzinie mówił, że jestem „muzykantem”:). Nadal mówi. Nadal we mnie wierzy tak mocno, jak kilkanaście lat temu.
Józef. Mój dziadek.
Jutro obchodzi swoje urodziny.
Setne urodziny.
Kocham Cię dziadku




:) urodzinowo. to dobrze, że możesz liczyć na swoją rodzinę, na dziadka, bo w obliczu najgorszej prawdy tylko On/a naprawdę Cię kocha.
coś o tym wiem choć nie mam kompletnej rodziny, dziadkowie są z nazwy, ale jest jeszcze mama.
czekam na nowe wpisy:))
cóż za pedantyczny blog, aż mi się podoba w mojej drodze dążenia do perfekcji ;), trafiłam przez ?przypadek? , a mianowicie wpisałam w wyszukiwarce google: coś w stylu :kadhdheybefbfy, na co wyszukiwarka odpowiedziała: Nie znaleziono, więc ja zirytowana ponownie wpisałam w okienko: „niemożliwe” i tak tu trafiłam . Jeżeli coś jest przypadkowe to napewno to zdarzenie :P
Nie istnieją zbiegi okoliczności. A przypadki wskazują nam ważne dla nas wydarzenia…
Co do pedantycznego bloga…
Naprawdę taki jest? Zaskakujące, ale może tylko dla mnie :)