Wpisy z miesiąca Marzec, 2009

Pusta kartka przygotowana.
Długopis w ręku. Rysuję linię rozdzielającą kartkę na dwie części.
W pierwszej – po prawej – piszę ” + ”
W drugiej ” – “.
Nie łatwo pozostać sam na sam w ciszy, usłyszeć co w duszy gra i ubrać to w słowa.
Nie lubię takich metod znajdywania rozwiązań. Wole burzę mózgów, zawiły tok myślowy, znaki z Nieba i Ziemi, ruch, działanie …
Czasem jednak “coś” staje się tak niezdefiniowane, tak trudne, by objąć to bezemocjonalnie, chłodnym, obiektywnym spojrzeniem, że może taka biała kartka pomaga.
Nie wiem.
Nigdy nie próbowałam.

“Człowiek na linie – Man on Wire” czyli artystyczne przestępstwo stulecia to historia niesamowitego wyczynu jakiego dokonał 7 sierpnia 1974 roku Philippe Petit. Marzeniem tego francuskiego linoskoczka było przejście po linie rozciągniętej między zbudowanymi wówczas niedawno bliźniaczymi wieżami World Trade Center.

Niemożliwe Nie Istnieje.
Świetny film! Polecam !!!

Dzięki Borsuk

A już miałam wyłączać kompa, zajrzałam tu i tam …

pozdrawiam ! :)

Padam na twarz. Ta pogoda wykańcza…i jeszcze nadmiar zajęć.
Ostatnio moim mottem na wszystko jest ” trzeba jeść” :) Zatem, jak coś się za dużo dzieje, przypominam sobie o tym bo to w sumie ważne, by nie zapominać o jedzeniu.

Mam małe dylematy, bo próbuję właśnie zakupić pick-up do wiolonczeli, co nie jest łatwą sprawą, jeśli ma się konkretne wymagania. Im więcej się radzę, tym więcej się specjalistów odzywa i każdy mówi coś innego.
A wszystko dzięki nowościom jakie się dzieją się u mnie, pewnie pierwsze efekty tych moich muzycznych eksperymentów będzie można usłyszeć już 4 kwietnia w Olsztynie na WEF on Tour 2009
Będę miała przyjemność grać u boku Avell.

No a poza tym walczę z nowymi formami w TEB i z nowym składem próbuję stworzyć coś kameralnego. Hehe…dobra jestem, ciekawe na czym się wyłożę, tyle tego…

A poza tym?
No właśnie, chodzę nieco niewyspana a dzień okazuje się być tak bogaty w wydarzenia, że ciężko by tutaj wszystko opisać. Póki co jem, sałatki mamy smakują. Jak jem to jest dobrze :)

Mam dużą mieszankę myślową, więc piszę…
UWAGA! Dużo będzie chaosu :]

* Dzisiaj czuję się cudownie. Miałam świetny weekend. Mimo, że się nie wyspałam, jak zwykle stresowałam niepotrzebnymi rzeczami, to finalnie wszystko wyszło pięknie.

* Byłam dziś na próbie /Avell/. Niewiarygodne jest to, że ludzie potrafią po prostu inspirować w taki sposób, że po prostu masz głowę pełną pomysłów!

* Trenuje sposób na pozbycie się negatywnych odczuć do pewnych osób.
Ćwiczenie wydaje się banalnie proste, ale tak naprawdę jak próbuje się je wykonać, emocje idą w górę.
A zatem, wyobraź sobie kogoś kto wyzwala w Tobie negatywne uczucia…
A teraz spróbuj złożyć jej bardzo szczere SERDECZNE życzenia np…
” chciałabym Ci życzyć wszystkiego co najlepsze. Byś osiagnął/ osiągnęłam to czego pragniesz i żyło Ci się jak najlepiej…itd…”
No cóż…na początku nie mogą te słowa przejść przez gardło, ale z biegiem czasu wszystkie emocje wychodzą, a Ty potrafisz z pełnym dystansem podejść do czegoś, co kiedyś blokowało Cię niemiłosiernie.


Nie zadręczaj się

Dwaj mnisi, jeden stary a drugi bardzo młody, wracali błotnistą leśną ścieżką do swego klasztoru w Japonii. Podeszli do ślicznej kobiety, która stała bezradnie na brzegu mulistego, szybko płynącego strumienia.

Widząc, że jest w potrzebie, starszy mnich wziął ją na ręce i przeniósł przez wodę. Ona uśmiechała się do niego, oplatając ramionami jego szyję, aż on delikatnie postawił ją na drugim brzegu. Kobieta podziękowała, skłoniła się, a mnisi w ciszy podążyli w dalszą drogę.

Kiedy zbliżali się do bram klasztoru, młody mnich nie mógł już dłużej wytrzymać.

– Jak mogłeś brać w ramiona piękną kobietę? – wybuchnął – Takie zachowanie nie przystoi mnichowi!

Stary mnich popatrzył na towarzysza podróży i odparł:

– Ja zostawiłem ją na brzegu. A ty nadal ją niesiesz.

Uwolnij przeszłość, pozwól jej odejść. Bierz życie takim jakim jest, nie potępiaj się ani nie obwiniaj.
Zachowaj umiar we wszystkim, spokój i świadomość w działaniu.
Bądź wolny.

from → Zen, Świadomość

* I powoli się wszystko układa. A moja wiolonczela nabiera zupełnie innego kolorytu…
W sumie nie tylko wiolonczela…:]

* “Lepiej nikomu nic nie opowiadajcie. Bo jak opowiecie – zaczniecie tęsknić.” Jerome David SalingerBuszujący w zbożu

* “Człowiek się nie zmienia, człowiek czasem – po prostu – daje się tylko poznać z innej strony.” Władysław Grzeszczyk — Parada paradoksów

Zmienia się. Wszystko. Szybko i nieoczekiwanie.
Jak pogoda za oknem. Wczoraj mocny wiatr. Dzisiaj śnieg.
Zmienia się. Wszystko.

Wiele rzeczy ostatnio mnie intryguje. W sumie jak by się dobrze przyjrzeć, to bardzo często mnie coś intryguje, choć określenie “intryguje” można podporządkować do tak wielu sytuacji…a każda jak na złość, jest zupełnie inna. Jakby miała inny stopień intrygowania :] heh…to wyjaśniłam…

Obiektem moich intrygujących myśli jest fakt, robienia “czegoś”. Chodzi o pracę, naukę, szkołę, zajęcia dodatkowe,sport, myślenie, chodzenie, bieganie, spanie … wszystko co związane jest z aktywnością. Nieważne jaka forma. Aktywność. Po prostu.
Zatem zauważyłam, że można sobie zrobić taki podział, na tych to wiecznie nie mają czasu i tak faktycznie jest; co mają czas zawsze i tak też jest faktycznie; i na tych co mówią, że nie mają czasu choć tak naprawdę jest inaczej.
No właśnie, od czego to zależy? Tak wiem..od człowieka, od potrzeb itd… no ale nic nie robienie nie może być ciekawe, bo kiedyś wcześniej czy później może naprawdę się znudzić takie “nic”. A znów mówienie o tym, że się dużo robi, a w sumie to się nie robi za wiele? Czemu niektórzy mówią inaczej a robią inaczej? Bo to trudne zrobić to co się mówi? czy może ciężko mówić, że się nie robi czegoś, dlatego mówi się, że się coś robi…
Trudne do załapania te moje dywagacje, ale to mnie intryguje w ludziach. Niezrozumiałe zupełnie. W sumie najjaśniejsza dla mnie sytuacja jest wtedy, gdy ktoś robi coś, w mniejszym, czy większym stopni, ale kiedy czujesz, że robi. Co jak słyszysz, że ktoś planuje coś zrobić, mija np. rok, spotykasz kogoś i znów ten ktoś mówi, że właśnie planuje zrobić to “coś”, co chciał zrobić rok temu…to co wtedy myśleć?

Ech…no i po przesłuchaniu szczerze powiem, straciłam ochotę na rozpisywanie się. Zmęczyłam się nieco, wróciłam bardzo późno. Dyrygent chciał, żeby pewne odcinki zagrać kilka razy, bo nie czułyśmy różnic w formach; ten utwór swingowany, ten inaczej artykulacje, ten elegancko, a tutaj bluesowo, sambowo … :)
No i wróciłam o 23, wszystkiego mi się odechciało. A dzisiaj z labu wzięłam tyle rzeczy by poczytać…Nic nie ruszyłam, ale może jutro (czyli dziś, bo już 1:30).

O czym ostatnio myślałam… hmm…o zbyt wielu rzeczach.
Opiszę może coś najświeższego.

Zatem: ŁÓDŹ.
Czuję się bardzo za Nią stęskniona. ZA wąskimi ulicami, kamienicami, tramwajami i sznurem samochodów. Kiedyś wydawało mi się, że w Łodzi jest tak tłoczno. W ten weekend odpoczywałam. Tyle spokoju tam, tyle parków, które znam od podszewki. Wiem gdzie iść na piwo, gdzie na gorfy, lody. Znam każdy kąt.
I przede wszystkim ludzie. W piątek Akademicka Orkiestra Politechniki Łódzkiej rozpoczynała kankanem YAPĘ 2009. Dawno nie czułam się taka upojona towarzystwem, otoczona ludźmi którzy mnie znają i na których można liczyć po wsze czasy. Było po prostu cudownie, pięknie. Mój kumpel Andrew, powiedział mi, że tacy ludzie jak My wracamy zawsze jak bumerang, nieważne gdzie byśmy nie byli, bo łączy Nas to co kochamy – muzyka.

Takie chwile powodują, że człowiek wie, po co żyć. Wie, że są ludzie, którzy zawsze będą i zawsze będziesz się z nimi dobrze czuć. Bo nawet jak już by nie dało się rozmawiać, to zawsze pozostaje muzyka. A muzyka nie wymaga słów. To tak jak z miłością, ona też nie wymaga słów. Albo jest, albo jej nie ma.
Łódź minęła. Bardzo mnie ciekawi, czy kiedyś jeszcze wrócę do niej tak na dłużej. Przyszłość zweryfikuje.

Teraz jestem w nowym miejscu, układam swoje klocki od nowa, co nie jest łatwe. Mimo chwil zwątpienia, słabości, braku sił, samotności wszelakich form, mogę z pełną odpowiedzialnością napisać, że spotykam tu niezwykłych ludzi. Ludzi wyciągających pomocną dłoń, pokazujących nowe miejsca, inspirujących i zaskakująco ufnych. Niewiarygodne jest spotykać w swoim życiu ludzi, którzy patrzą na Ciebie z zaufaniem, łagodnie spoglądając na Twą twarz, przeprowadzają Cię przez kolejne nowe ulice, zerkając czy nie nadjeżdża jakiś samochód z nad przeciwka.
Energetyzują Ci ludzie wokół mnie!

Poza tym, zauważyłam coś naprawdę niezwykłego. W momencie, kiedy pojawiłam się w Warszawie, nie ma tygodnia by ktoś mnie nie odwiedził. Jak nie ktoś bardzo bliski mojemu sercu, to kumpela, trzecia, piąta, kumpel, jeden, drugi. Nigdy w życiu nie miałam takich częstych odwiedzin! W tym tygodniu np. odwiedza mnie moja kumpela z czasów licealnych. Teraz mieszka w Krakowie.
Jak mocno zaskakuje mnie otwartość tak jeszcze mocniej wszystko na co zdecydowałam się zaledwie 3 miesiące temu, wydaje się być słuszne i ogarnia mnie wielka radość.
Ważne w życiu jest rozwijać się, a robię to całą sobą, ale najważniejsi są ludzie. To oni nadają barwę Twojemu istnieniu.

Ja już wiem, że są osoby, dla których nie jestem obojętna.
Dla których “coś” znaczę…
… moi aniołowie. Ba ! Cały Orszak !!! :)