Wpisy z miesiąca Marzec, 2009

Chciałabym dziś dużo napisać. Dużo dużo dużo…
Tyle się zadziało, tyle się dzieje! Myśli kłębią się w głowie i dlatego, nie potrafię niekiedy napisać czegoś rozsądnego. Wiec nie piszę, wstawiam wzmiankę o koncercie jednym, drugim… Dziś jednak mam wielką ochotę popisać. Zrobię to jednak późnym wieczorem, bo mam dziś przesłuchanie.
No właśnie: przesłuchanie w The Engineers Band. „Nowi”, którzy dołączyli do bandu dziś będą mieli sprawdzian. Jak zagrasz poradzisz sobie -zostajesz. Jak nie pójdzie, wypadasz. W sumie wydaje mi się, że nie powinnam się specjalnie denerwować, ale ze względu na fakt, że weekend byłam w Łodzi i nie grałam, to teraz muszę mocno się skupić, by wszystko poukładać w głowie /poza tym nigdy nic nie wiadomo/.
Przesłuchanie mam o 20:00 a potem pierwsza próba nowego zespołu, w zupełnie nowatorskim składzie. Oj, ciekawa jestem, czy to wypali. Pomysł jest z lekka odjechany i wydaje się, że po prostu nie przejdzie. Nie z braku chęci, tylko z kiepskiego brzmienia. No ale jak się nie spróbuje to się nie zobaczy.
W końcu po to jest życie, by eksperymentować !

Dziś ładuję się do pociągu i zmierzam w kierunku Łodzi.
Będzie znajomo, będzie yapowo.
Fajnie wrócić na stare śmiecie, choćby na chwilę.

YAPA 2009

Wczoraj zupełnie niespodziewanie znalazłam się na koncercie Nigela Kennedy’ego pt. „Jimi Lives!’.

Muzycy towarzyszący:

Wojciech Karolak – organy Hammonda
Adam Kowalewski – kontrabas i gitara basowa
Krzysztof Dziedzic – perkusja

Grali m.in. Cross Town Traffic, Purple Haze, Hey Joe oraz odbyła się światowa premiera fantazji autorstwa Nigela Kennedy‘ego zainspirowanej przez „In 1983 a Merman I would turn to be“.

Było genialnie!

Koncert w ramach tournee promującego album Janusz Bieleckiego Suita na fortepian i Orkiestrę „Żądze”

Miejsce: Warszawa Duża Aula Politechniki Warszawskiej
Data koncertu: 05.03.2009
Godzina rozpoczęcia: 19:00

Program:

1. Piotr Czajkowski – V Symfonia e-moll op.64

2. Janusz Bielecki – „Żądze” Suita na fortepian i orkiestrę

Wykonanie:

Michał Nesterowicz – drygent

Ireneusz Boczek – aranżacje / fortepian

Orkiestra Akademii Beethovenowskiej

Poszłam posłuchałam i stwierdzam, że „Żądze” mną nie zawładnęły,
a Czajkowski…jak to Czajkowwski – najukochańszy i od zawsze po prostu piękny!

Powolne wykańczanie. Albo przekroczę tą magiczną granicę albo …. albo niech lepiej przekroczę tą granicę!

Moje nowe odkrycie:



http://www.lastfm.pl/music/Julia+Kent/_/Arlanda?autostart

W piątek miałam jeden z naprawdę mocnych dni.
” Mocne dni” to takie, gdzie nagle ktoś odpisuje na Twoje wiadomości i zasypuje Cię różnym pomysłami, niekoniecznie podobającymi się Tobie samemu.
To taki dzień, gdy ktoś chce wykorzystać Twoją znajomość do rzeczy, które Ci w ogóle nie odpowiadają.
To taki dzień, gdy ktoś pisze, że nie masz pokory i cierpliwości do tego co najbardziej kochasz.
To taki dzień, gdy już nie masz siły reagować nerwami na to co dzieje się wokół Ciebie.
To taki dzień, gdzie po prostu nie masz sił na jakiekolwiek reagowanie.
Nie wyszłam z tego dnia cało. Zapłaciłam nerwami, miną na twarzy jakby ktoś mnie rozjechał, morzem łez i totalną bezradnością.
Niekiedy w ogóle zastanawia mnie to, po co się ładuję w różne rzeczy, kiedy potem tak obrywam. Zawistność ludzi nie zna granic. W ogóle w tej zawiści chyba najlepsze są kobiety. Tylko one potrafią tak rozpieprzyć Twój kąt patrzenia i wmówić w miarę przekonująco to jakim się jest człowiekiem. Jednej pani w sumie się prawie udało.
Smutne to bardzo i nie wiem dlaczego tak emocjonalnie na to zareagowałam, zamiast po prostu olać sprawę.

Może jestem z tego typu co lubią kolekcjonować dużą ilość mocnych wrażeń?