Padam na twarz. Ta pogoda wykańcza…i jeszcze nadmiar zajęć.
Ostatnio moim mottem na wszystko jest ” trzeba jeść” :) Zatem, jak coś się za dużo dzieje, przypominam sobie o tym bo to w sumie ważne, by nie zapominać o jedzeniu.
Mam małe dylematy, bo próbuję właśnie zakupić pick-up do wiolonczeli, co nie jest łatwą sprawą, jeśli ma się konkretne wymagania. Im więcej się radzę, tym więcej się specjalistów odzywa i każdy mówi coś innego.
A wszystko dzięki nowościom jakie się dzieją się u mnie, pewnie pierwsze efekty tych moich muzycznych eksperymentów będzie można usłyszeć już 4 kwietnia w Olsztynie na WEF on Tour 2009
Będę miała przyjemność grać u boku Avell.
No a poza tym walczę z nowymi formami w TEB i z nowym składem próbuję stworzyć coś kameralnego. Hehe…dobra jestem, ciekawe na czym się wyłożę, tyle tego…
A poza tym?
No właśnie, chodzę nieco niewyspana a dzień okazuje się być tak bogaty w wydarzenia, że ciężko by tutaj wszystko opisać. Póki co jem, sałatki mamy smakują. Jak jem to jest dobrze :)



