Wpisy z miesiąca Kwiecień, 2009

Chyba godzina 1 jest moją godziną pisania…

Wyjeżdżam na Ukrainę. Z AOPŁ.
Pakuję się. To znaczy, próbuję się spakować, choć póki co spakowałam wiolonczelę, poukładałam nuty i wyjęłam stój na koncerty. Ciągle w głowie słyszę kurz 1 16 (kiedyś może opiszę dokładniej co to znaczy). Chyba zapisze mi się ten utwór w życie już na zawsze.

Właśnie zdałam sobie sprawę, że już prawie maj. Poczułam zapach bzu. Mojego ukochanego bzu, na który tak zawsze czekam. W oczach pojawiły się świeczki, gdy mogłam już dziś go po prostu mieć.
Na chwilę, na jedną noc.
Tak mam: w maju czekam na bez. W czerwcu na konwalie…

Ostatnio niestety jestem bardzo sentymentalna. Przeszkadza mi to w wielu codziennych czynnościach. Słucham muzyki, kojarzę ją z czymś i nagle taki spadek sił, idę chodnikiem, wdycham zapach ziemi i znów coś mi się przypomina. Niby nic, ale jak jest się już z kimś w towarzystwie, to przestaje to być miłe ponieważ …no właśnie…ponieważ…nagle czujesz jak w oku napływa taka wielka kropla łzy. I wtedy skupiasz się na tym, by ta łza przypadkiem nie wyciekła Ci na polik, by ktoś przypadkiem nie zobaczył. Uff… trudne to.

Jest maj. A ja jakbym tkwiła w marcu. Nie wiem czemu. Pierwszy raz tak mam. Gdyby nie te zielone liście pojawiające się wokół i ten niezwykły zapach, to wmawiałabym wszystkim, że jest marzec.

Mija kolejna minuta, a ja…nie spakowałam nawet jednej rzeczy.
I znów słyszę w głowie ten dźwięk …

No i stało się.
Połowa labu zarażona. Myślicie, że świńską grypą, jakimś wirusem, niewiadomymi bakteriami? Nie!
Zatem czym? Grą którą Grzeszek znalazł…Gra nazywa się MENEL GAME

O czym jest gra ?
A zatem, zostajesz warszawskim menelem na osiedlu, które możesz sobie wybrać. Wszystkie umiejętności jakie zdobywasz, czyli np. nauczysz się grać na gitarze, liściu, czy innym dzikim instrumencie, to tylko po to by zaimponować ludziom i wrzucili ci kilka groszy; a za te grosze, kupujesz browara! Jakie ciekawe funkcje posiada gra ?
Oto niektóre z nich:
* funkcja żebrania
* zbieranie i sprzedawanie puszek
* system promili
* 27 różnych zwierzaków
* 22 różne mieszkania
* 8 emocjonujących miejsc do żebrania
* gry hazardowe do zabijania czasu
* plan miasta z 103 dzielnicami
* walki zwierzaków
* bandy menelskie
* walki band
* i dużo więcej…

Jak patrzę tutaj w labie na niektórych, po prostu mogę stwierdzić i ostrzec – ta gra MOCNO uzależnia ;)

Ciężki stan tego serca. Bije, ale mocniej nie potrafi. Chce, ale nie ma sił. Jakby wokół wszystkie naczynia się zwęziły i nie dopuszczały do siebie. Niekiedy w ogóle przestaje już bić, nie chce bić. Podobno, jak często bije nierówno, to bardzo boli. Ściska w pół, jakby krew lała się strumieniem. No ale przecież to niemożliwe. I działa sobie takie serce, niekiedy czuje jakieś ciepło, czuje coś, co wydaje się jakieś bezpieczne. Czuje się wtedy cudownie. Skacze, bije, tętni! Pewnego dnia jedno z serc przypomina sobie historie. Dawno temu inne bicia serc opowiadały, że niekiedy zdarza się tak – a podobno zdarza się to raz na milion lat – że  dwa serca spotykają się, przyciągają i ładują jak akumulatorki. Zlizują blizny przeszłości, budują mosty przyszłości. I czują wir tętniącej krwi… Niestety często tak jest, że ich szczęście jest połowiczne, gdyż nie dane im odnaleźć siebie. Czują siebie, są blisko i biją mocno, ale mieszkają na innych biegunach życia.Widzą się, są na wyciągnięcie swoich naczyń, jednak połączyć się nie mogą…

Słyszano, że w innych rejonach, są serca, które wyciskają z serc innych cały krwowitaminowy sok i porzucają, gdy serce już odmawia posłuszeństwa. Takie serca są najbiedniejsze. Pokaleczone, pokłute, poszarpane, próbują resztą swych sił uderzyć choć kilka razy.

Są też takie z happy endem. Gdzie serce spotyka drugie serce i czuje, że już odłączyć się nie da. Takie zcalone pędzi,wali, żyje. A kiedy musi odpocząć, jedno serce pomaga, gdy drugie jest słabsze.  Ładuje drugie, gdy pierwsze opada z sił. Razem pompują życiową krew do swych komór i czują jak wszystko wokół wibruje. Podobno takie stany u ludzi nazywają miłością. Serca nie wiedzą co to znaczy, wiedzą tylko czy dobrze się czują z drugim sercem, a jak czują się  w towarzystwie innych. Ile różnych serc – tyle różnych odcieni miłości. Jedna wielka, druga mała, inna nigdy nie spełniona…

Dzisiaj Borsuk przesłał link do genialnego bloga.
Obejrzyjcie – nie pożałujecie :)

Ja padłam z wrażenia !

Więcej: Moda na suknie

Odpoczęło się. Poleżało na kocyku. Zjadło. Napiło. Podumało. Pomyślało. Posmutniało. Rozczuliło. Osamotniało. Pośmiało. Pograło. Nagrało.

Jest 5 rano. Nie śpię. Za oknem świt. Weekend intensywny. W Józefosławiu na zgrupowaniu TEB (The Engineers Band). Co się robi na takim zgrupowaniu? Ano gra, ćwiczy, piłuje nowe utwory. Lubię takie wyjazdy, choć zabrakło mi większej ilości grania…W sumie nie wiem czemu, jak próby były od rana do wieczora. Może mam jakiś głód wiolonczelowy albo coś innego…
Ogólnie pozytywnie, szkoda tylko, że dość kiepsko się czułam wczoraj i niestety wieczór spędziłam już w swoim łóżku nafaszerowana tabletkami od migreny. Herbata. Łóżko. Koc. Przeszło. Tylko spać nie mogę.
Rozbudziłam się. Czasem tak jest, że coś, bądź ktoś wywołuje w Tobie tyle energii, że ciężko jakoś to opanować. Napisałabym – „zaskakujące”, ale przecież to normalne. Choć jakby się przyjrzeć temu z bliska, nie wygląda to „normalnie”. Taki guziczek wkręcająco – napędzający się włączył, poczucie braku granic i wyjątkowej swobody. Dużo by pisać,a obiecałam sobie nie zastanawiać się nad tym. Nie warto. Tylko, co…? Uznać „nienormalność” za „normalność” ? W sumie czym jest „normalność” ?
Może jednak pójdę spać. Sen jest dobry na wszystko.
Dobranoc
A może już…dzień dobry!


„muzyka szamańska”
M.M

Też tak sądzę

Koleżanka podrzuciła.
Spodobało mi się :)

Skupiam uwagę na nowościach. Zajmuje mi to większość mego czasu.
Rozpisywać się nie będę, choć bardzo bym chciała.
Przyjmuję bowiem pewne zasady.
Niektóre sprawy muszą pozostać w sercu, a dostęp do nich, mogę mieć tylko ja.

Taki już minus „blogów” niekiedy chcesz czuć jakby to wszystko co piszesz było TYLKO dla Ciebie samego.
Taka mała forma kontroli własnego Ja. Jednak nie możesz.
Jest na to rozwiązanie: założyć drugi blog i nikomu nie podać adresu ;)

… „coś” co zawsze daje mi powera:)

Mam „coś” jeszcze…ale teraz nie zdążę! Wrzucę potem :)