Tak bardzo bym chciała umieć tak po prostu …
kochać
Tak bardzo bym chciała umieć tak po prostu …
kochać
Kolejny bilet do kolekcji.
Tym razem: Apocalyptica. Koncert w Stodole. W ogóle podoba mi się ta Stodoła. Czemu? Nie wiem. Odpowiada mi klimat, towarzystwo z którym miałam okazję tam być, piwo też mi tam smakuje ;)
Powracając do koncertu. Nie byłam przekonana czy chce iść na ten koncert. Wprawdzie było to moim marzeniem sprzed 6 lat. Pamiętam, jak zdałam maturę, pojechałam do mojej kuzynki do Krakowa i okazało się, że grają. Niestety wtedy mogłam tylko stać przed budynkiem, gdzie koncert się odbywał, bo na bilet nie było mnie stać. Trochę smutne, ale w sumie wystarczyło mi wtedy to, że dźwięki wiolonczel sprytnie wymykały się na zewnątrz a moja wyobraźnia działa …
To było kiedyś.
Teraz jest dziś a ja nadal nie byłam przekonana. A jak jestem do czegoś nie przekonana, to staram się w ogóle z tego rezygnować…
Choć jak to zdanie teraz przemyślałam, to okazuje się być to nieprawdą. Niekiedy nawet jak bardzo jestem nie przekonana, to niestety w tym tkwie…
Było kilka powodów tego zniechęcenia do koncertu i jednocześnie alternatyw na ten czwartkowy wieczór. Dzisiaj był też koncert Bonobo, którego bardzo lubię. I tak się miotałam, już miałam umówione spotkanie by bilety odebrać na Bonobo, ale w niedzielę odwołałam. Potem miałam pomysł, żeby w ogóle nigdzie się nie wybierać. Zostać w „domu” i rozkminiać (moje nowe słówko,cóż z kim przystajesz… ;) nowe programy muzyczne. Już monetę wyjęłam, żeby los zdecydował, no ale nie zdążył. No i dobrze.
Koncert naprawdę mi się podobał. Chłopaki robili z wiolonczelami takie rzeczy, które w sumie trudno jakoś opisać. Świetnie brzmieli, wyglądali ( jeden z wiolonczelistów chyba jakby mógł, to by nago grał ;) światła były genialnie dobrane, co potęgowało atmosferę..aha…no i publiczność. Bardzo energetyzująca !
Tak podsumowując…
…kolejne pragnienie spełnione :)
thx
2002 You All Look The Same To Me
Jeśli chodzi o kłopoty – idealnie wpasowuję się w tą opcję. Wydaję Ci się, że nie byłeś w jakieś sytuacji, zapytaj mnie, na pewno będę miała coś do opowiedzenia…
Załamałam się. Nie tym co się dzieje, tylko tym, dlaczego mi się to przytrafia …
Nie wiem co robię źle, ale ewidentnie robię, jak sytuacje się powtarzają. Mogę tylko sobie gorzko – pogratulować.
Gratuluję Agatko. Znów jesteś w bagnie.
Całe to opowiadanie poniżej jest po to, żeby oznajmić, że …
Dziś już wiem, że 16 październik 2009 będzie dla mnie bardzo ważnym dniem.
Pokuszę się i napiszę – NAJWAŻNIEJSZYM. Przecież to moje spełnienie marzeń – muzycznych marzeń…
A wczoraj jeszcze nie wiedziałam, czy będą w Polsce :)
Czemu mam taką słabość do nich…
Może nie ma co myślec. Po prostu.
Ten rok jest niesamowity. To jakby z nieba spadały wszystkie Twoje najskrytsze pragnienia i od tak się spełniały. Wszystko dzieje się jakby w przyspieszonym tempie. Myślisz sobie w duszy …kurczę, nie byłam/byłem „tutaj”, nie miałam/miałem kasy na „to”, nie miałam/miałem siły by byc „tu”, przeoczyłam/przeoczyłem „to” itd…pewnie każdy z nas ma sporo takich sytuacji… Dumasz, czy będzie okazja kiedyś to nadrobić…
WSZYSTKO SIĘ DA !
Trzeba tylko naprawdę szczerze tego chcieć. Śnić o tym, mówić, opowiadac, leżec na łóżku i marzyć. Znów śnić i czekać…cierpliwie czekać aż się stanie. I chcecie wierzcie, chcecie nie wierzcie, ale … po prostu nagle wszystko dzieje się. Teraz. Już. Pstryk i Jest !
Jestem „dziwnym” typem. Hehee…jak to brzmi. Typem wierzącym w symbole, znaki. Wierzę w znaczenie snów, liczby mistrzowskie i swój szósty zmysł. Ba! Przede wszystkim – INTUICJA !
Wiem…ostro. Nic nie poradzę – wierzę w to. A to wszystko pomaga mi żyć, widzieć to czego inni nie dostrzegają, bądź nie chcą dostrzec. Pomaga mi to ugotowac zwykłe kluski, jak i ustrzec siebie przed zbliżającym się niebezpieczeństwem.
Pamiętam, jak czytałam 4 miesiące temu swój układ liczb i wyszło mi, że to będzie MÓJ rok ;) Hehehe… Śmiałam się nieziemsko. No bo co to znaczy – TWÓJ ROK. Będzie TWÓJ jak się zaprogramujesz, że ma być.
Mój rok rozpoczął się ciężko.
W głowie. W sercu. W duszy.
Jednak zauważyłam coś. Tam gdzie chce być – to jestem. To co bym chciała mieć – jest w zasięgu ręki. Tylko trzeba pracy, siły, dobrych ludzi obok, znów siły- czego mi w sumie nie brakuje, wytrwałości- czego mam spore braki- ale popracuję nad tym i znów pracy. Jejku…mogłabym pisac o tym i pisać.
Uwielbiam tą stronę swojego JA – która niczego się nie boi i zrozumiała bardzo szybko, że niemożliwe to tylko wielkie słowa rzucone na wiatr przez maluczkich …
Jest w tym wszystkim mały haczyk – nie można się poddać przy pierwszym, drugim, n-tym podejściu.
Nie wolno spuszczać z oka swojego celu.
Przecież Wielkie Rzeczy wymagają Wielkich Wyzwań. A Ty po to żyjesz – by Je podejmować.
Nowego albumu posłuchasz tutaj : Controlling crowds
Na last.fm znalazłam wczoraj świetną notkę odnośnie nowego albumu :
Dnia 29.03.2009 r. w Minimax – audycji programu Trzeciego Polskiego Radia Grzegorz Zembrowski przeprowadził wywiad z Dannym, klawiszowcem Archive. Słuchając ich rozmowy można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy na temat Controlling Crowds. Można zobaczyć jaki punkt widzenia przybrał sam zespól tworząc ten album, jaka jest koncepcja Controlling Crowds, co ona oznacza i dlaczego jest akurat taka a nie inna. Koniec rozmowy kończą plany trasy koncertowej Archive. Czy zawitają do Polski?
Cała rozmowa przepleciona jest niektórymi utworami z Controlling Crowds takimi jak Bullets, Controlling Crowds, Quiet Time czy Whore.
Audycja obowiązkowa!
DOWNLOAD: Minimax – Godzina z Archive i Controlling Crowds
Podziękowania dla: carel88
Chciałam przeprosić. Za mocne słowo, złość, ogólne niewyczucie.
Kogo? Nie ma właśnie jakiegoś szczególnego powodu by kierować te słowa do konkretnej osoby. Widzę po prostu jak reaguje ostatnio na otaczające mnie sytuacje i nie podoba mi się sposób ich uwypuklania.
Zatem wracam to punktu wyjścia : MNIEJ MÓW WIĘCEJ RÓB.
Jeden z tzw. ” cięższych dni” za mną.
Jest już północ i dopiero teraz czuję, że mogę nabrać głęboko powietrze …
Uff…
Uwielbiam podróże. Wszystko jedno gdzie, ważne w jakim towarzystwie. Dobrym wyznacznikiem udanej podróży jest poczucie „niedostytu”, kiedy musisz się ewakuować ze swoimi gratami do swojego domu, a chętnie by się jeszcze gdzieś pojechało, pobyło, pogadało.
Koncert – bardzo fajnie, nie obyło się bez problemów, głównie technicznych, ale atmosfera była naprawdę świetna. Nie mam weny dziś by więcej o tym pisać. Jak przefiltruje wszystko przez głowę, napiszę więcej.
A dzisiaj…a dzisiaj to mam w głowie kolejne dźwięki…
Dziś koncert
THE CINEMATIC ORCHESTRA -> start: 20:00