Słucham Petera Gabriela, mojej ulubionej płyty „Up”. W tle „I grieve” . W sumie tekst niezbyt wesoły, ale układ samego utworu mnie uskrzydla. Gdzieś koło 5 min zmienia się tempo utworu i potem jest już tylko cudnie! :)
Dziś pierwszy dzień miałam czas dla siebie. Tylko dla siebie! Siedziałam sama w pokoju i zastanawiałam się co porobić. Jakie to cudowne uczucie… Nie biec na kolejną próbę, po pracy nie pędzić gdzieś, nie przesadzać kwiatków o północy, tylko po prostu mieć czas dla siebie !!!
Tęskniłam za tym nieziemsko.
Jutro jadę do Łodzi. Tak na chwilkę, na dzień. Już się cieszę! Jej znów 1:30…nie wstanę do pracy!?! ;)




a co jest w Łodzi…….