Zakochałam się.
Nie żartuję.
Walnęło mnie konkretnie i sama jestem zdziwiona mocą tych emocji.
Pierwszy raz „coś” tak mocno mnie wzruszyło, tak bardzo od środka, tak niespodziewanie. Łzy cisnęły się do oczu, kiedy trzeba było się rozstać. Niektóre popłynęły po poliku, ale tak, żeby nikt ich nie ujrzał…

Pierwszy raz tak  „coś” mnie  powaliło!
Pierwszy raz…
Naprawdę można zakochać się w górach.
Już to wiem.
 
 
 
Nie wiem czemu ten utwór tak mocno mi utkwił w pamięci /skojarzenie z ostatnich dwóch wyjazdów w Tatry/: