No i pięknie. Chciałam pomóc a przez nieostrożność zacięłam sobie skalpelem palca w lewej ręce :)
Super, tym bardziej, że jutro gram… opuszek nie tknięty, może nie będzie tak źle, choć jak przypomnę sobie jak rok temu zacięłam się w palca, to grając bardzo mnie bolało no i się paprało. Musiałam zmieniać wszystkie palce układy w graniu, żeby go oszczędzać. Dziś na to czasu nie mam. Ochoty na zmiany też nie. A w sumie ten biedny paluszek nie ma za dużo czasu na rekonwalescencje…daje mu kilka godzin. Potem idę tłuc utwory na jutro.

Zdolny ze mnie typ. Naprawdę…