Rysio przeszedł całą Orlą w jeden dzień! Czyli zrobił to, o czym marzę od 2 lat! Czuję niedosyt, ale wiem, że niebawem skończę całą trasę i poczuję spokój. Raczej w tym roku całej na jeden dzień nie przejdę, ale za rok. Za rok na pewno: co się odwlecze to nie uciecze. Ostatnio to moje ulubione słowa.
Lifely- zabiłeś mnie dzisiaj kawałkiem, który umieściłeś u siebie
http://patrz.pl/mp3/liftt
Nawet nie wiesz jak bardzo trafiły mnie ostatnie słowa piosenki! Wynikiem tego, był dosyć zaskakujący nawet mnie samą telefon, do osoby z którą nie rozmawiałam od roku…
Wiesz co, jakby kiedykolwiek ktoś Ci mówił, że jakiś rzeczy nie możesz zrobić, bo już coś minęło, bo może wyrządzić więcej krzywd, cierpień… a Ty czujesz, że potrzebujesz tego, bo po prostu – potrzebujesz – to rób to. Dobre rady bliskich, znajomych są warte wysłuchania, przemyślenia, posłuchania; jednak pamiętaj, że Ty decydujesz o swoim życiu! Zawsze mimo silnych sugestii słuchaj siebie, co Twe serce mówi i intuicja podpowiada. I wiedz, że nawet jeśli powiedzą potem ” a nie mówiłam/łem ” to oni zawsze będę przy Tobie i użyczą Ci swojego ramienia by wypłakać ból, przyniosą chusteczkę by osuszyć łzy, znajdą czas by wysłuchać…
Ostatnio mało polegałam na swojej intuicji.
Tak jak wczoraj zastanowiła mnie niewiarygodna sytuacja, kolega z którym nie widziałam się dwa miesiące, pierwsze co zrobił witając się ze mną złapał mnie za rękę i sprawdził, czy zdjęłam wszystkie rzemyki, branzoletki, koralki. Według jego teorii to co nosisz na sobie odzwierciedla pewien Twój stan duchowy. Ważne jest, co nosisz i od kogo to masz, po co to nosisz i dlaczego. To wszystko to przywiązania, które niekiedy blokują Cię by pójść dalej.
Bardzo długo walczyłam z tym, żeby nie nosić swego pająka, żeby nie spać z nim, żeby po prostu zakładać go wtedy jak się boję, jak czuję się niepewna – jak zawsze to robiłam. Jak kiedyś to robiłam.
Bardzo trudno było zdjąć pierwsze rzemyki. Zrobiłam to. Zdjęłam to wszystko w cholerę. Niektóre wyrzuciłam do kosza, jedne dałam w prezencie, inne wiszą na tablicy korkowej jako wspomnienie…
Tylko taki traf, że ostatnio w górach znów się pojawił jakiś nowy. Piękny. Bardzo mi się podoba, jednak wczorajsza reakcja kolegi tak mocno na mnie zadziałała, że dzisiejszy cały dzień o tym myślałam i …
już nic nie posiadam na swoich nadgarstkach…. Wariactwo, wiem!
Bardzo trudny tydzień.
Ciężki. Mocny.
Wyciągający ze mnie tyle sił, tyle energii.
Bolesny. Smutny.
I cholernie samotny.




kiedyś też nosiłam „coś” na nadgarstku, to byłam bransoletka z muszelek od przyjaciółki… niedawno sie rozwaliła… a przyjażn też nie dawno sie skończyła, po 12 latach znajomosci
tekst jest osobisty, ale każdy się w nim odnajdzie, każdy kto ma w sobie serce.
ja zawsze robię to co czuje, dopiero jak już się w coś wpakuje to szukam telefonu by pogadać.
chociaż moje działania są w większości dobre, tylko w miłości dużo błędów popełniłem.
wow, chyba napiszę jakąś notkę na blogu. miłego dnia.