Nawet nie przypuszczałam, że pójście samemu na wesele może być moim najlepszym dotychczas weselem. Wszystko mnie boli od stóp do szyi. Wytańczyłam się chyba za wszystkie czasy, wyskakałam, spędziłam czas z naprawdę rewelacyjnymi ludźmi, których znam od dzieciństwa. Było super!

W międzyczasie moja wiolonczela znów wylądowała u lutnika…przesunął się ponownie podstawek…ech…dziś po nią jadę. Tak naprawdę powinnam ją zostawić na jakiś tydzień, wymienić podstrunicę wraz z podstawkiem, jednak ten zabieg będzie mnie kosztował około 1000 zł…nie mam teraz tyle. Za kilka miesięcy to zrobię, pewnie koło listopada.

W ten weekend znów mam kolejne wesele mojej drugiej przyjaciółki. Dużo jest do ogarnięcia w tej materii, gdyż gram na ślubie. Organiście nutki już wysłałam, dziś sprawdziłam- dotarły. Próba będzie godzinę przed uroczystością. Fajnie:) Bardzo lubię grać dla kogoś mi ważnego. To jest jedyne co mogę po prostu tak od serca komuś ofiarować…

A we wrześniu ponownie będzie wystawiany Salon Lenistwa w Łodzi, więc znów sobie pogram. Jak już będę miała cały program wystawię go, może ktoś się skusi przybyć do Łodzi obejrzeć TEATR NAPIĘCIE :)

To chyba tyle… muszę się skupić, muszę się skupić…. a czuję jakbym nadal spała…
Agato! Obudź się?!