Wpisy z miesiąca Wrzesień, 2009

 

Z reguły nie słucham takiego typu muzyki, ale ostatnio gdziekolwiek jestem, to proszę by mi ktoś wrzucił „coś” na pendrive’a co ostatnio słucha, albo bardzo lubi. W sumie nawet jak ktoś mieszka za daleko by pójść i wyłudzić taką muzykę, to Skype ostatnio świetnie się sprawdza na wymianę kawałków. Robię to trochę z lenistwa, bo nie chce mi się niekiedy czegoś samemu poszukać a jakbym zaczęła szukać, to znów pod swoje upodobania a to przecież chodzi o to by posłuchać czegoś zupełnie innego. Poza tym muzyka łączy, więc zamiast opowiadać dwudziesty piąty raz o tym co się dzieje w czyimś życiu, lepiej pogadać o tym co się ostatnio zasłyszało :)

Oto jeden z kawałków, który ostatnimi dniami dodaje mi energii. Specjalnie znalazłam do niego taki filmik , by oczy nacieszyć kolorami, bo dzisiaj za oknem  aura nie najlepsza …

Zaczyna się ta cholerna bezsilność i złośliwość rzeczy, na które nie ma się wpływu. A to dopiero poniedziałek.
W obawie o swój stan psychofizyczny, postanowiłam zafundować sobie wieczorne odmóżdżenie:
piwko, cerowanie skarpet i Gwiezdne Wojny.

„Remember, concentrate on the moment. Feel, don’t think. Trust your instincts.”

Dziś prawie cały dzień słucham Avishai Cohen’a…a jak coś słucham dość namiętnie, najczęściej zaczynam szukać wszystkiego związanego z danym artystą- taka mała edukacja…No i poszukiwania zaowocowały!  Co znalazłam?

Avishai Cohen 8 listopada w Katowicach

Kto jedzie ze mną? ;)

Gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy.
Spiesząc się stajesz się nieuważny, zapominasz o ważnych sprawach i często toniesz w chaosie, zamiast się z niego wydobyć. Pośpiech jest w większości przypadków wynikiem zwykłego lenistwa, gnuśności i braku przygotowania. Gdybyś wyszedł 5 minut wcześniej na pociąg, to nie zapomniałbyś wziąć ze sobą biletu.

Czym innym jest szybkość działania. To precyzyjnie przygotowana i wyćwiczona realizacja przedsięwzięć.
To spakowana poprzedniego dnia torba i szacunek dla budzika nastawionego na właściwą godzinę.
A zatem:  Nie spiesz się – bądź szybki!

źródło: Nie spiesz się – bądź szybki!

Jeśli wydaje nam się, że przypadki są przypadkowe, a ludzi których spotykamy zupełnie nie wpływają na nasze życie, nawet jakbyś urwali z nimi kontakt na zawsze, to stwierdzam że się mylimy.
Niestety trzeba przyjąć do wiadomości fakt, że przypadki nie istnieją, że ludzi których spotykamy nawet na cholernym przejściu dla pieszych, mogą wpływać na Nas. A tych których znamy, wpływają na Nas bardziej niż sądzimy, bo sytuacje które stwarzają potrafią niekiedy ostro popalić!
Dzisiaj takich różnych pakietów miałam full. Kołysało mnie od jednej burty do drugiej. Choroby morskiej się nie nabawiłam na szczęście. Jest północ i mogę stwierdzić, że z pewnymi rzeczami po prostu trzeba raz na zawsze się pogodzić, przyjąć, nie rozumieć i nie próbować zrozumieć. I tak się nie da czegokolwiek sensownego wymyślić. A ile swojej cennej energii się straci? Więc po to te nerwy… Tak. To jest moje postanowienie od dziś!

Olać wszystko, na co nie ma się wpływu!

Stańko był niezły. W ogóle cały koncert był naprawdę dobry, wprawdzie wiolonczelista mnie nie powalił, ale czuję się wyjątkowo na-energetyzowana. To dobrze. Bo jutro czeka mnie sporo pracy. Komórki macierzyste, Gwiezdne Wojny, Pamiętnik Nimfomanki, moja wiolonczelka…
Na tym koncercie parę fajnym pomysłów przyszło mi do głowy…już nie mogę się doczekać, jak nad tym posiedzę. Tylko trzeba Cubase’a dobrze ustawić.

Kłębią się myśli po głowie…
Ciężki dzisiaj dzień. Taki „nijaki”…wykrzesałam z siebie nieco sił, żeby ten dzień totalnie nie był bez sensu, kupiłam bilet na koncert Tomasza Stańko – ostatni koncert tegorocznej Warszawskiej Jesieni. Prawdę powiedziawszy nie wiem czy mam ochotę na ten koncert iść – dzisiaj tak sądzę, bo po prostu mam paskudny dzień. Ale świadoma tego, że na półce stoją jego nagrania, że Stańko to artysta wielkiego formatu omijam ten cholernie smutny nastrój i zmuszę się by na tym koncercie być. Wiem, że jak za chwilę mi przejdzie, to bym żałowała, że nie poszłam. Jestem przekonana!

Mimo to, dzisiaj, totalne rozwalenie. Miałam coś poczytać o komórkach macierzystych, chciałam się spotkać
z koleżanką, która napastuje mnie od jakiegoś czasu, miałam zrobić wiele rzeczy…W końcu to mój pierwszy wolny weekend! A najchętniej uciekłabym gdzieś daleko na chwilę i wzięła głęboki oddech, krzyknęła z całych sił i mocno kogoś się przytrzymała…

Jak ja nie lubię takich chwil…nijakich, bez werwy, energii…

I te święte słowa ” dasz radę”. Pewnie, że dam. Ale dziś nie mam ochoty dawać rady, uśmiechać się i wierzyć, że… „with a little luck we’ll be fine”…

Pierwszy wieczór taki spokojny. Miło. Powoli. Choć nie powiem, jest teraz po północy i czuję, że mnie nosi. Porobiłabym coś, podziałała. Niebywałe. Jak tak to, mówię, że zmęczona, że padam, że nie mam sił. A jeden dzień i to nie cały- dziś przecież w labie byłam i już mogłabym wszystko od początku.
Mam ochotę na coś wariackiego! Coś z mocną dawką adrenaliny.

Dziś jadąc do Ząbek (koło Warszawy), nagrałam sobie niezłą playlistę na mp3. Cholerka!
Aż byłam zdziwiona, bo przecież te ulubione kawałki znam od deski do deski, każde słowo, każdy dźwięk, a nagle jak rozpoczynała się kolejna piosenka, zachowywałam się jakbym była mocno zaskoczona, że właśnie TEN utwór umieściłam…zabawne.
 
 
Czuję, że serce bije jakoś mocniej…

bobranoc ;)

Nareszcie piątek. Przede mną pierwszy weekend wolny od maja! Tylko dla mnie, bez obowiązków, prób, spotkań, wyjazdów. Zostaje w Warszawie i będę robić tylko to, na co JA mam ochotę!
Miłego dnia! :)

Dobrze Mitka pójdę dzisiaj wcześniej spać. Do czego Ty mnie zmuszasz…żeby iść spać o 23? O tej porze?
O takiej porze, to tylko na koncercie zdarza się zasnąć ;)
Będę próbować… ale nie będzie łatwo!
Myślę, czytam, słucham, myślę…
Nie już nie myślę. Słucham. Nadrabiam zaległości muzyczne. Fuck! Chce w góry! Chce nad morze! Chyba potrzebuje wolnego…

Mitka pójdę spać tak wcześnie, ale pod warunkiem, że Ty też spełnisz moją prośbę, którą mi obiecałaś…rysunek!
 
dobranoc