Pierwszy wieczór taki spokojny. Miło. Powoli. Choć nie powiem, jest teraz po północy i czuję, że mnie nosi. Porobiłabym coś, podziałała. Niebywałe. Jak tak to, mówię, że zmęczona, że padam, że nie mam sił. A jeden dzień i to nie cały- dziś przecież w labie byłam i już mogłabym wszystko od początku.
Mam ochotę na coś wariackiego! Coś z mocną dawką adrenaliny.
Dziś jadąc do Ząbek (koło Warszawy), nagrałam sobie niezłą playlistę na mp3. Cholerka!
Aż byłam zdziwiona, bo przecież te ulubione kawałki znam od deski do deski, każde słowo, każdy dźwięk, a nagle jak rozpoczynała się kolejna piosenka, zachowywałam się jakbym była mocno zaskoczona, że właśnie TEN utwór umieściłam…zabawne.
Czuję, że serce bije jakoś mocniej…
bobranoc ;)




ja to tam nazywam nerwicą serca;p
Wiesz co…chyba to dobre określenie, wręcz idealne!