Jeśli wydaje nam się, że przypadki są przypadkowe, a ludzi których spotykamy zupełnie nie wpływają na nasze życie, nawet jakbyś urwali z nimi kontakt na zawsze, to stwierdzam że się mylimy.
Niestety trzeba przyjąć do wiadomości fakt, że przypadki nie istnieją, że ludzi których spotykamy nawet na cholernym przejściu dla pieszych, mogą wpływać na Nas. A tych których znamy, wpływają na Nas bardziej niż sądzimy, bo sytuacje które stwarzają potrafią niekiedy ostro popalić!
Dzisiaj takich różnych pakietów miałam full. Kołysało mnie od jednej burty do drugiej. Choroby morskiej się nie nabawiłam na szczęście. Jest północ i mogę stwierdzić, że z pewnymi rzeczami po prostu trzeba raz na zawsze się pogodzić, przyjąć, nie rozumieć i nie próbować zrozumieć. I tak się nie da czegokolwiek sensownego wymyślić. A ile swojej cennej energii się straci? Więc po to te nerwy… Tak. To jest moje postanowienie od dziś!

Olać wszystko, na co nie ma się wpływu!

Stańko był niezły. W ogóle cały koncert był naprawdę dobry, wprawdzie wiolonczelista mnie nie powalił, ale czuję się wyjątkowo na-energetyzowana. To dobrze. Bo jutro czeka mnie sporo pracy. Komórki macierzyste, Gwiezdne Wojny, Pamiętnik Nimfomanki, moja wiolonczelka…
Na tym koncercie parę fajnym pomysłów przyszło mi do głowy…już nie mogę się doczekać, jak nad tym posiedzę. Tylko trzeba Cubase’a dobrze ustawić.