W końcu nadszedł wieczór, gdzie Angel pokazał mi krok po kroku jak przyrządzić tortillę.
Była gigantyczna! :)
Teraz trzeba tylko spróbować samemu!
W końcu nadszedł wieczór, gdzie Angel pokazał mi krok po kroku jak przyrządzić tortillę.
Była gigantyczna! :)
Teraz trzeba tylko spróbować samemu!
Nic prostszego:
wystarczy kilkakrotnie potrząsnąć telefonem o rękę i bateria sama wypada!
Niemożliwe? Ależ to jest jedyny sposób na nią :)
Po wyjęciu baterii, zaczep od karty SIM odblokowuje się automatycznie i można spokojnie kartę wsunąć, bądź wysunąć. W zależności od potrzeb.
Trochę mi to czasu zajęło, przyznaję…
Zanim się zaczął – mam dość.
Ciągle coś, ciągle ktoś, ciągle brak czegoś.
Może to przez tą wymianę okien…jeszcze nie skończyli…
I po co się tym wszystkim tak przejmować. Nie ma sensu.
Olać wszystko.
Najlepiej.
Dziś koncert gramy z TEB-em.
Zapomniałam o tym napisać coś więcej…
Ale chyba nie ma o czym.
W każdym razie…fajnie ;)
………………………………
A no może coś innego niż zwykle to fakt, że zabieram Angela. Bardzo chce, a za 2 tygodnie wyjeżdża, więc załatwiłam mu wejście – jest członkiem orkiestry ;)
Mam nadzieję, że mu się spodoba.
Siedzę w kuchni otoczona wszystkimi moimi kwiatkami z pokoju. Dzisiaj mam wolny dzień, chciałam pograć. Chciałam ćwiczyć! A tutaj nagle mi mówią, ja jak w piżamie siedzę elegancko zajadając szarlotkę od mamy, że okna będą wymieniać! Szkoda, że nie przyszli i nie zapukali już z oknami jak jeszcze w łóżku wylegiwałam się…
Wyskok z piżamy i zajęłam się obklejanie folią całe mieszkanie.
Jest 13:00. Wiolonczela siedzi w łazience. Tam chyba będzie jej najbezpieczniej. Tak sądzę.
Ciekawe ile wytrzymam tak siedząc w tej kuchni… godzinę?
Już mi się nudzi. Już chcę coś zrobić. A panów jak nie było, tak nie ma.
Pięknie. Nie tylko, że muszę siedzieć wtedy kiedy to nie było planowane, to jeszcze się spóźniają.
Ale marudzę. W sumie, to tylko chodzi mi by sobie pograć, a Oni wcale mi przeszkadzać nie będą.
Lepiej dzisiaj niż za tydzień w piątek. Wtedy chyba bym ich nie wpuściła.
Zatem kuchnia czy łazienka? Chcę pograć i żadne remonty mi w tym nie przeszkodzą! :)
……………………………………………………………………………………………………..
No nie mogłam opublikować tego, bo serwer nie działał.
A zatem nie mogłam pograć, bo Panowi wiercą! Jest głośno i na dodatek zimno.
W końcu okna wymieniają a dzisiaj nie ma 20 stopni :)
Poukładałam nuty przez ten czas i znalazłam partie II skrzypiec Souvenir de Capri.
Poza tym dowiedziałam się, paru rzeczy, które nieco mnie zasmuciły.
Nie miałam zmartwień. Teraz już mam. Jedno. Ale duże.
Dodam to Souvenir:
Dobry pracowity dzień.
Klonowanie, żelowanie, wycinanie, trawienie…
Wysiewanie, porcjowanie, analizowanie…
W przerwach
Pisanie, pakowanie…
Czytanie, przymierzanie…
Bolą mnie wszystkie mięśnie, nie mogę ręki podnieść do góry, łopatki, ramiona, palce..masaż proszę! ;)
Jak mi się ta wysokość podoba!!! :)))
Ostatnio uzmysłowiłam sobie, że słuch to chyba najcudowniejszy dar jaki posiadam.
To, że odróżniam dźwięki, umiem je zagrać, zaśpiewać…zareagować jak ktoś do mnie mówi…
Nie chciałam pisać, dopóki czegoś nie usłyszysz.