Dzisiejszą mą aktywność umysłową rozpoczęłam dosyć późno. Bowiem około godziny 17. Niestety wcześniej, myśleć się nie dało, bo siły się nie miało.
A wszystko tak naprawdę zaczęło się od tego, że pewna osoba napisała mi, że bałwana już ulepiła!
I jak wstałam, usiadłam w kuchni przy oknie i patrzę na ten śnieg i przytulam się do grzejnika i znów patrzę, myślę, dumam… Przecież za zimno na lepienie bałwana! :)
Niekiedy ten analityczny łeb do czegoś się przydaje ;)

W każdym razie, to była moja pierwsza dzisiaj łamigłówka. Chyba jeszcze nie ozdrowiałam, jak wcześniej myślałam.
No a bałwan…Genialny pomysł!

Wczoraj próbowałam znaleźć jakąś fajną muzyczkę świąteczną, by spróbować choćby poczuć te Święta.
Niestety nie znalazłam nic ciekawego. To znaczy – to co mi się spodobało, nie dało się na legalu ściągnąć, więc nadal jestem bez świątecznej muzyki.
To nic, dziś dostałam coś takiego- ma być energetyzujące i jest :)
W ogóle bardzo ciekawa piosenka, uwielbiam te różne przeszkadzajki i takie połączenia instrumentów, elektroniki.