Wstałam na chwilę. Jestem ledwo żywa. Temperatura od dwóch dni 39 st. oczywiście nie cały czas, ale potrafi to zmęczyć. Angina. Fuck! Czemu teraz…? We środę zdążyłam wypisać jedną kartkę świąteczną i wszystko leży…

Podniosłam się dzisiaj i piszę tylko dla Ciebie – Jacku.
Będąc dzisiaj u lekarza, panie dały mi na portierni wielką paczkę. Uśmiechały się i mówiły, że mam dobrze, że jeszcze świąt nie ma a już Mikołaj do mnie przyszedł :)
Dziękuję Ci! Piękne. Wprawdzie nie mogę tym cieszyć się tak, jakbym chciała, bo ból gardła i głowy totalnie mnie rozwala…

Chyba jeszcze takiego prezentu nie dostałam – nie tylko od osoby, której nigdy nie widziałam, to jeszcze jakoś tak, no nie wiem…
Podoba mi się i szczerze ucieszyłam się na jego widok – dziękuję Ci Jacku, łobuz z Ciebie, rozrabiaka, a chyba udało Nam się wytworzyć, taką niewidzialną nić porozumienia :)
Jej co ja piszę – weź pod uwagę fakt, że nadal mam gorączkę.
Mam nadzieję, że jak poczuję się lepiej, będę mogła zrobić to, co zamierzałam wczoraj.

Jesteś ciekawym doświadczeniem ;)