Wpisy z miesiąca Grudzień, 2009

Słucham nowej płyty HEY i właśnie ktoś przypomniał mi o tym kawałku:

Pakuję się, tzn. próbuję. W sumie w Zakopanem to już chyba zima co?
Hmm…no tak, bądź mądry wybierz najważniejsze.

Kiedy ostatnio wyłączyłam komunikatory, na forach pojawiałam się raz na jakiś czas, w sumie nawet znajomi mieli problem by ze mną się jakoś spotkać (i chyba nadal mają). A moją jedyną aktywnością był wpis na niemożliwym -choć samotnie – to niezwykle dobrze mi się pracowało. Wprawdzie tylko muzycznie, bo w labie ostatnio przeżywam małe załamanie, ale może innym razem o tym.
Wracając z pracy po prostu włączałam coś, próbowałam, majstrowałam przy wiolce, by osiągnąć pewien rezultat.
Kurcze, lubię to. Nic nie poradzę, że taka praca mnie uspokaja. Wiem, że wiele osób ma mi za złe, że za mało spędzam z Nimi czasu, ale ja potrzebuję, chcę i brakuje mi tego „mojego majstrowania”.
I przecież to nie chodzi o to, że się nie ma czasu. To chodzi o to, że granie, szukanie, próbowanie nowych rzeczy pochłania go za dużo. Nie usiądzie się od tak przy pianinie i wymyśli wszystko w 5 sekund, tzn. można, ale nie zawsze wychodzi.

Muzyka to wymagający partner.

Wiolonczela

Wiolkę odebrałam wczoraj. Nieco podekscytowana, a może bardziej zdenerwowana, że podstrunnica będzie z drewna różanego… Na szczęście wszystko wygląda naprawdę nieźle. Wprawdzie nie zdążyłam jeszcze tak dobrze na Niej pograć, bo sporo rzeczy miałam do załatwienia, ale podoba mi się!
Pan Michał, jak już pisałam wcześniej jest Magikiem! Me cudo brzmi zdecydowanie lepiej i wygląda też imponująco! Spróbuję jutro zrobić Jej zdjęcia, jak i moich pamiątkowych drobiazgów- starej podstrunnicy i podstawka to sami zobaczycie.

Palce, łapki, łapeczki

Co dalej, palce mnie bolą niemiłosiernie, więc cieszę się, że teraz zrobię sobie nieco dłuższą, bo kilkudniową przerwę od ścianki. We czwartek jadę do Łodzi na próbę Orkiestry PŁ a potem wskakujemy do autokaru i do Zakopanego!

Zdjęcia

W poniedziałek dostałam płytę. Nareszcie!
Ze zdjęciami z gór, które tak intensywnie zwiedzałam na przełomie lipca- sierpnia.
Agatello (bo tak nazwana została ta płytka) podoba mi się, ku mojemu zaskoczeniu nawet muzyka się pojawiła na niej i to bardzo sprytnie dobrana. Udało Ci się!
Wszystko pięknie kojarzy mi się z tym czasem, który spędziłam i w samochodzie i na parkingu i w drodze do schroniska i na szlaku! Dziękuję.

Smyk

Poszłam dzisiaj na zakupy, wprawdzie cel miał być inny niż stracenie głowy w SMYKU, no ale cóż, prezenty trzeba zacząć od najważniejszych osób w rodzinie czyli – małych brzdąców w przedziale wiekowym 2-8 lat :)
Bycie ciocią nie jest łatwym zadaniem, tym bardziej, że Lidzia (2,5 roku) prawie codziennie dzwoni i z wielkim zainteresowaniem opowiada co znów nowego zmajstrowała ;)
Zatem większym brzdącom (Mikołajowi i Dorotce) Monopol zakupiony, a Lidzia będzie mogła całe mieszkanie ozdobić w piękne kolorowe stempelki ze zwierzątkami. Rodzice się ucieszą :)

Uff…
Teraz czas na większych łobuziaków…

PLAZMID

A ja? A ja…mam psa! :)
Nie zliczę ile razy wypowiedziałam to magiczne zdanie ” Chcę psa!”. Myślę, że nie było takiego dnia, bym tego nie powiedziała. A ostatnio, nawet już wymyśliłam imię dla Niego, choć go nie miałam!
Kasia z labu podstunęła mi taki pomysł, opowiadając praktykantowi o latawcach i..
Mój psiak nazywa się PLAZMID i jest kochany.
Jest mięciutki, cieplutki, do przytulania idealny, ma duży czarny nosek i – jak to Vasq kiedyś określiła spojrzenie psa – ma tak cholernie inteligentne spojrzenie, że wyłudzi od Ciebie wszystko! :)
Aaaaaleee się cieszę! :))))))))))
Jest jeszcze jeden ważny szczegół co do tego mojego Nowego nabytku, ale póki co pozostawię to dla siebie. Zrobię kiedyś zdjęcie Plazmidowi i będzie wszystko jasne! :))

Niepowodzenia

Czy pominęłam coś?
Tak! Nic mi nie wychodzi w mych doświadczeniach. Czego nie ruszę, to czuję jakbym otwierała puszkę pandory! Mam nadzieję, że Plazmid zmieni to!
Plazmid! Kwiatków się nie je!?! :)

dobrej nocy życzy Plazmidek i Pyłek :*

Śniło mi się, że odebrałam wiolonczelę od lutnika i okazało się, że zrobił podstrunnicę z drewna różanego, a nie nie hebanowego. Co ciekawe nie zauważyłam tego na początku. Na początku jak zwykle wzięłam ją i poczułam jak delikatnie i lekko odzywa się każda struna.Ucieszyłam się, ale tylko przez chwilę. Spojrzałam na nią i ujrzałam nie czarny, ale biały kolor podstrunnicy! Przeraziłam się. Pytam lutnika- ale jak to, przecież mówiłam Panu, żeby podstrunnica była hebanowa… Na początku mówił, że nie wiedział. Potem zaczął mówić, że nie mógł znaleźć odpowiedniej hebanowej, więc zrobił z drewna różanego. Załamałam się. Pamiętam, że jeszcze prosiłam go, że dopłacę, że dołożę, ale żeby to zmienił… ale nie chciał.
Zestresowałam się dzisiaj rano, jak sobie to przypomniałam.
Jutro jadę do lutnika. Mam nadzieję, że będzie wszystko w porządku.

A wszystko mi się śniło, w jakiś dziwnych murach, jakby w zamkniętym blokowisku, a na podwórzu było wywieszone wielgaśne pranie. Same piżamy. Było ich tysiące. Patrzyłam przez okno, gdzie były kraty, byłam na jakimś V-VI piętrze, a te sznurki z porozwieszanymi piżamami były też jakoś bardzo wysoko powieszone.

Dziwny sen jak na Mikołajki.

Bo najgorsza jest niemoc.

Oddałam Ją dzisiaj.
Będzie nowa podstrunnica, podstawek…
Cieszę się bardzo, bo zbierałam na to kasę już jakiś czas i marzyło mi się, by wiolka brzmiała jeszcze lepiej. Nie napiszę ile wydam, bo wolę o tym nie myśleć.
Ale jak to powiedział mój znajomy: „w miłość trzeba inwestować i nie żałować! ”
Więc nie żałuje i czekam jak do mnie wróci moje ukochane cudeńko.

Ciekawe, ile zastosowań może mieć mała – maleńka szczoteczka do zębów.
Jak miałam z 5 lat pewnie szorowałam nią me małe mleczne ząbki i dumnie przypominałam o tej jakże ważnej czynności rodzicom, albo braciom…tak mi się wydaje, choć nie pamiętam, żebym szczotkowała me małe mleczne ząbki ;)

Potem, jak już nieco dorosłam…może nie wzrostem, ale powiedzmy, że mleczaki wypadły i pojawiły się stałe, szczoteczka nabrała nieco innego znaczenia. Przede wszystkim, maleńka szczoteczka zamieniła się na nieco większą i szorowała, już z większą świadomością wielkie zębiaki…a ta maleńka zaczęła przydawać się do zupełnie innych rzeczy :)

Będąc na kursie muzycznym w Łańcucie, bodajże byłam wtedy w III klasie liceum, może II nawet, chodziłam na zajęcia do Clausa Reicharda. Minęło tyle czasu od tych lekcji, a ja potrafię odtworzyć prawie każdą. Koleś ma nieziemskie podejście do wiolonczeli. Potrafi rozpalić miłość do instrumentu! Ojj….potrafi…

W każdym razie, pamiętam jak kazał wszystkim osobom, które uczęszczały na zajęcia, kupić maleńką szczoteczkę do zębów. Poszliśmy – kupiliśmy. Na kolejnych zajęciach, pokazał Nam, jak dobrze czyści się włosie smyczka :)
Od tej pory przy kalafonii, dodatkowym komplecie strun, kamertonie, leży maleńka szczoteczka do smyczka.

Dziś poszłam do „nory”. Miło, bo chwyty zmienione i zdecydowanie łatwiej się chodziło niż ostatnio. Tylko 15 stopni przewieszenia, więc jak na początek ok, spokojnie mogłam przyzwyczaić ręce, palce i wszystko inne do wysiłku. Wprawdzie nieco się pozdzierałam, no ale żeby się nauczyć czegoś, trzeba trochę pospadać. Kiedy jednak już padałam, a moje łapki sobie odpoczywały, chłopak, który w sumie opiekuje się „norą”, wyjmuje maleńką szczoteczkę i czyści uchwyty, które właśnie męczy!
Kto by pomyślał, że w takim miejscu przyda się szczoteczka do zębów?! ;)

To tyle. Takie moje małe odkrycie dnia!
Bez szczoteczki nigdzie nie wychodź, bowiem nie wiesz, czy Ci się nagle nie przyda! ;)

Właśnie znalazłam na stronie gazeta.pl grę,  która pozwala sprawdzić, co jest starsze Twój Mózg czy ciało.

Oto zasady:

1. Kliknij w link poniżej, naciśnij na START

2. Poczekaj aż skończy się odliczanie 3,2,1…

3. Przez chwilę będziesz widział kilka cyfr. Staraj się je mniej więcej zapamiętać

4. Teraz cyfry znikną, zostaną puste pola. Musisz kolejno w nie klikać, poczynając od tego w którym była najmniejsza cyfra, aż do największej

5. Po kilku próbach program obliczy wiek Twojego mózgu.

Mi w pierwszej próbie wyszło 25. Na stronie piszą, że dobry wynik to 20.

TERAZ SPRAWDŹ TY