mimo wszędobylskiego bólu, który odczuwam tu i ówdzie, pojawiłam się dzisiaj na spotkaniu organizacyjnym co do kursu, który rozpoczynam. Kurs oczywiście związany jest z górami, skałkami i wszystkim tym po trochu. Jestem zajebiście podjarana, mam nadzieję, że tak jak teraz w środku skaczę z radości, tak za 2 tygodnie będę skakać w praktyce ;)




a ja nie lubię gór w sumie!!!!!! (haha, kolejna różnica!) tzn. może i lubię, ale nie mogę przebywać tam za długo, bo mi potem ciśnienie skacze jak nie wiem co……..