Wpisy z miesiąca Luty, 2010

Wstałam wcześniej niż zwykle, zrobiłam uwielbianą przeze mnie herbatę Twinings z bergamotką, przeczytałam to co chciałam, obejrzałam dokument o pasjonatach gór, który zrobił na mnie silne wrażenie …Posłuchałam, trochę sama coś opowiedziałam, zaparzyłam herbatę o zapachu zastanawiającym tak, jak jej nazwa “Pikantny romans“… Przeszłam krawędź bez bloku, zjadłam domową szarlotkę z bitą śmietaną i myślę, że już wiem, jaki był największy sukces lutego.

Robić to, czego wcześniej się nie robiło. Zamieniać niemożliwe w możliwe. Przesuwać granice. Nie bać się. Ryzykować.

Spać nie mogę, więc w końcu coś napiszę.
Pokój wygląda jak pobojowisko, rozpuściłam tabletkę, położyłam się i obejrzałam film “Lektor“. Jeden kwiatek jakiś przywiędły, ale to tylko dlatego, że jest niezwykle wrażliwy. Wcześniej myślałam, że to brak wody, teraz mam wrażenie, że więdnie, jak właścicielka jakaś niewyraźna chodzi. Ale chyba to niemożliwe, mieć takie empatyczne rośliny.

Mam tonę nut, drugą tonę dźwięków w głowie, pomysł na trzy kawałki, motywację do przeczytania książki, którą pożyczyła mi znajoma (“Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” -Stieg Larsson – podobno film jest bardzo dobry i chciałabym go obejrzeć, a nie dostanę tego filmu, póki jej nie przeczytam).

Zastanawiam się, czy warto czekać i kiedy czekać, jak już się zdecyduje, że chcę czekać.
Dumam, kiedy należy stawiać coś na jedną kartę i mocno zaryzykować.
Słucham, co podpowiada serce. Rozchwiany błędnik próbuje wskazać ścieżkę…podążyć za rozumem, czy za intuicją?

Potwierdzam swoją pierwszą teorię:
widząc osobę, której nie znam i nie posiadam pewności, że kiedykolwiek, tę osobę poznam… jestem w stanie przewidzieć fakt, że ta osoba pojawi się w moim życiu wcześniej czy później. Może wpłynąć na moje dotychczasowe życie, bądź ja mogę zmienić “coś” w życiu tej osoby.

Chciałabym pójść do teatru na coś lekkiego, obejrzeć “Alicję w krainie czarów“, pójść do kawiarni i wypić filiżankę herbaty o zadziwiającej nazwie. Zjeść szarlotkę na gorąco z bitą śmietaną i lodami, pojechać na weekend w nieznane miejsce, napić się wina w dobrym towarzystwie, zatańczyć, spojrzeć głęboko w oczy i powiedzieć czekałam na Ciebie.

dobranoc :)

Wiem, że to bardzo duża ilość muzyki, jaką ostatnio załączam.
Nie mam jednak zbyt wiele do napisania. A w sumie w muzyce, zawsze udaje się zawrzeć to, co się chce.

Szukałam nut a znalazłam takie cudo:


Bez dystansu nie ma wspólnej więzi.
A. De Mello

Dzisiaj rozpoczęłam kolejne doświadczenie. Nowe.
Nie oznacza to, że wcześniejsze rzeczy porzuciłam w niepamięć. Po prostu muszę od nich nieco odpocząć…Tak… kilka dni, bo wymiękam widząc kolejną 65 próbę, która pokazuje, że kontrole działają i nic poza tym.

A oto molekuły, którymi właśnie teraz będę się zajmować. Później napiszę coś więcej o tym. Przynajmniej ładnie wyglądają ;)