Wpisy z miesiąca Luty, 2010

Do przytulenia, do wyściskania, do zaśnięcia…
Zawsze wysłucha, zachowa sekret, pocieszy…

Ale, jak pojawi się jakaś podróż, zabawa, wycieczka, przejażdżka…
Przeszkadza! Bo niewygodny, nie mieści się w torbie, nie wariuje z Tobą, uwiera…

Tylko czeka…czeka i czeka, aż znów się zmęczysz…
Może wtedy przylecisz…

Dzisiaj dzień na inspiracje. Jakoś pięknie mi się składa ten początek tygodnia. Miałam rano takie małe marzenie, żeby wrócić z labu i po prostu poszperać tu i tam, poczytać to i owo, pomyśleć, podumać. Wyciągnąć kartkę, napisać, zamknąć oczy, wyobrazić sobie coś, zaszczepić nadzieję i mocno uwierzyć, że się uda!
Proces budowania takiego „okna”, który mnie daje gigantyczny zastrzyk pomysłów, jest jednym z ciekawszych odczuć, jakie doświadczam. Uwielbiam te chwile, tym bardziej, że nie zdarzają się często.

Polecam!
Tak na zachętę:

Nie zawsze trzeba rozumieć wszystko .
Trzeba uwierzyć, że może mieć to sens.

Wymyśliłam dzisiaj, że na wiosnę założę ogródek. Zawsze chciałam mieć ogródek. Taki pełen kwiatów. Miałam jednak przeświadczenie, że muszę mieć jakąś działeczkę, albo swój kawałek ziemi, by zasadzić to i owo. Przecież to bez sensu, tak czekać w nieskończoność! Obok mnie, gdzie teraz właśnie rozpuszcza się mój bałwan jest idealne miejsce na kwiaty! Wprawdzie jest to kawałek od północnej strony, więc mało słońca może być, ale do wiosny zostało jeszcze trochę czasu, więc sprawdzę, czy te kwiatki, które chciałabym mieć, zniosą takie warunki. A jak nie, to znajdę im inne równie fajne miejsce :)

Czasem się zastanawiam, czy to co robię, ma w ogóle jakiś sens.
Dzisiaj nie ma.

Nie mogę uwierzyć!

Widziałam!
Widziałam dzisiaj biblioteczkę – moją wymarzoną, wyśnioną, niezdarnie narysowaną na kawałku papieru. Taką, że jak tylko znalazłam zdjęcie podobnej, to szybko zapisywałam, żeby kiedyś taką mieć.

Wiedziałam!
Wiedziałam, że One istnieją, że Ktoś już taką ma i tak samo cieszy się na Jej widok, jak ja dzisiaj. Niesamowite! One są Takie, jak myślałam. Piękne!
I pomimo, że zapach drewna nie był mocno wyczuwalny, gdzieś w zakamarkach pomiędzy jedną książką a płytą uchwyciłam go…

…żebyś miał jeszcze wyższą temperaturę, żebyś już zawsze leżał w naszym starym łóżku bezradny, jak ślepe szczenię. Wsadź sobie termometr do ust i śpij.

Bez wrednych, chytrych przyjaciół, obcych i odległych rodziców, ważnych zajęć – będę twoją matką, ojcem, bratem, żoną i mężem. Przez całą świnkę, zapalenie płuc, psychozę, neurozę, ospę i odrę.

Mów do mnie. Łaskocz mnie. Powiedz mi o czym myślisz.

Kārlis Vērdiņš

Kucharz, Twoja wersja bardziej mi się podoba…;)

Mężczyzna nie starzeje się dopóty, dopóki jest kochany.
Kobieta nie starzeje się dopóty, dopóki jest pożądana.

Zrób to tak, a nie inaczej. Taka mi się nie podobasz, znów wyglądasz źle. Nie tak kładziesz łyżkę, nie tak pijesz, źle się odzywasz, nie uśmiechasz się od rana, nie wstajesz wcześniej niż wszyscy, bo Monika to potrafi, a ty nie. No i najważniejsze, szkoda, że jestem dziewczyną. No szkoda… też czasem żałuję.

Nie wiem za czym, ale tęsknie…



14.02.2010
W sumie to wiem za czym tęsknie...Może napiszę innym razem.

„Sto lat sto lat…”

Nie w tym przypadku. Dzisiaj mój dziadek obchodzi swoje

101 urodziny!

Niezły kawalarz z Niego! Uwielbiam Go:*