Wstałam wcześniej niż zwykle, zrobiłam uwielbianą przeze mnie herbatę Twinings z bergamotką, przeczytałam to co chciałam, obejrzałam dokument o pasjonatach gór, który zrobił na mnie silne wrażenie …Posłuchałam, trochę sama coś opowiedziałam, zaparzyłam herbatę o zapachu zastanawiającym tak, jak jej nazwa „Pikantny romans„… Przeszłam krawędź bez bloku, zjadłam domową szarlotkę z bitą śmietaną i myślę, że już wiem, jaki był największy sukces lutego.




ej ale też odhaczyłaś wypicie dziwnej herbatki
jest dobrze!