Wpisy z miesiąca Marzec, 2010

„Przy pierwszym dotknięciu palce nie są do końca posłuszne. Czujesz, jak niechętnie opuszki poddają się naciskowi strun. Skóra się naciąga. Mięśnie się rozluźniają, jakby zrezygnowane. Jakby wcale tego nie chciały…

Ale drugie dotknięcie jest inne. Ręka i drewno, a pomiędzy nimi metal. Struna znajduje swoje jedyne i niezmienne miejsce w opuszce. Mieści się tam idealnie. Jakby stanowiły jeden komplet…

A później wszystko dzieje się bardzo szybko. Oczy nic tu nie mają do rzeczy. Jakby połączenie nerwowe prowadziło od ucha do ręki. Nic pomiędzy… I wtedy zaczynasz czuć mrowienie w opuszkach, ciepło strun, drżenie instrumentu. A ty drżysz razem z nim, by nie tłumić dźwięku.

Mówisz, że nie można tak kochać instrumentu?

…palce mrowią później jeszcze bardzo długo.”

źródło: cellistka

Idę na próbę…

Właśnie zarobiłam na wymarzone struny! Grając :)
Jestem mega szczęśliwa i bardzo zmęczona.
Na dzisiaj wystarczy wrażeń. Obieram kierunek- łóżko.

Tydzień temu marzyła mi się ładna pogoda, by wczoraj założyć moje nowe buty na 10-cio cm obcasie. I była! Chyba takiej radości, z faktu – czy nie zabiję się w tych butach zanim dotrę do Teatru – dawno nie miałam.
Obejrzałam „Jezioro Łabędzie” i stwierdzam, że to będzie mój stały coroczny punkt programu :)

Uwielbiam balet! Odpoczywam na nim, relaksuje się, oczy pochłaniają niesamowite kolory choreografii, tancerze unoszący się z taką lekkością i finezją, sprawiają, że wydaje mi się, że latają. Tylko nagły stukot opadających na scenie baletek uzmysławia mi, że to tylko iluzja…

” Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku, dlatego nie ważne jak daleko jest cel
jak długa i trudna jest ta droga i ile przeszkód będzie trzeba pokonać.
Nie wolno się poddawać
„.

chińskie przysłowie

Przyjemnie jest sunac nieznanymi sciezkami, przygladac sie nowym miejscom, slyszec szum wiatru, gleboko oddychac i czuc, ze jestes w innej przestrzeni…

Pozdrawiam z Kopenhagi :)

I jestem. Tutaj. U Ciebie :)

Fragment tekstu Roberta DACKO „Ścieżki rozwoju w grze na wiolonczeli”

„Kiedy zasiadasz rano przed swoją wiolonczelą do rozgrzewki, powinieneś to zrobić w możliwie najzdrowszy i najlepszy sposób. Ciesz się prostą radością z dotykania wiolonczeli i wydobywania z niej dźwięków. Pozwól swoim palcom i smyczkowi grać i krążyć z kompletną wolnością, podążaj za swoimi zachciankami. Pozwól im znaleźć swoją własną drogę, by wreszcie powiodły cię do zagrania czegoś – gamy lub etiudy, a może pasażu z sonaty, czy koncertu. Od tego momentu muzyka da ci siłę i energię. Rozgrzewka nigdy nie powinna być sprawą rutynową, ale powinna pozwolić twojemu umysłowi, ciału i duchowi dać szansę na odnalezienie tego, czego one potrzebują. Żaden z dwóch dni nie powinien być identyczny.”

Od wtorku boli mnie głowa. Jest czwartek a stan ten sam. Może nawet gorszy, bo czuję się zmęczona ciągłym kłuciem w skroniach. Przez to, nie przygotowana jestem do jutrzejszej podróży, nie zamknęłam kilku istotnych spraw i w sumie myślę tylko o tym, co by poradzić na tą wymęczoną bólem głowę.
O lekach nie wspominam, nie działają, okłady też nie, spanie też nie, bo nie mogę zasnąć, herbatki, rumianki, meliski, nic. No, ale jeśli to jest taki standardowy ból (czyli trwający 2 doby) to powinien dzisiaj po 20 zniknąć.

Pomyślałam dzisiaj o wakacjach. W tym roku jeszcze nie mam konkretnie sprecyzowanego planu, ale wiem już jedno. Wezmę 3 tygodnie wolnego i zrobię małą wyprawę. Tylko gdzie?