Wpisy z miesiąca Marzec, 2010

25 marca wybieram się na balet „Jezioro Łabędzie”. Już nie mogę się doczekać. Pamiętam jak byłam jeszcze na początku liceum i pojechałam ze szkoły muzycznej na ten balet. Miejsc może nie mieliśmy super dobrych, ale wrażenie pozostały do dnia dzisiejszego.  Na scenie działy się magiczne rzeczy, kolory scenografii przepełniały scenę i czuć było taką lekkość, zwiewności, delikatność…a muzyka? Cóż… Czajkowski to jeden z moich ulubionych kompozytorów :)

Obiecałam sobie, że jeśli tylko moje wrażenia się powtórzą, co roku będę wybierać się na „Jezioro Łabędzie”. By uczcić ten dzień, kiedy wybrałam się na niego pierwszy raz! :)

To, że czegoś nie widać
Nie znaczy, że tego nie ma.

„Fields of gold” zawsze będzie mi się kojarzyło z Radomiem, Agnieszką, z chwilami, kiedy siadałyśmy na parapecie i jedząc zupkę chińską, wpatrywałyśmy się godzinami w gwiazdy, opowiadając o swoich marzeniach. Pamiętam ten wieczór, kiedy w klubie studenckim, na gitarze, zagrał ten kawałek chłopak, z kręconymi blond włosami, a mnie jakby coś uderzyło…
Pamiętam, kiedy w ciągu dwóch dni zmieniłam wszystko w moim życiu. Opuściłam uczelnię, wyprowadziłam się od Agnieszki, wsiadłam w autobus i pojechałam do Łodzi. Pamiętam, ten moment, kiedy tramwaje były straszne, ulice za duże, miasto przytłaczające, a ja z plecakiem stałam na skrzyżowaniu Al. Politechniki/Radwańska i zastanawiałam się, gdzie ja tutaj będę mieszkać…



Od tego się zaczęło moje „niemożliwe”.

Nie poradzę, gramy to w TEB-ie na próbie i ciągle słyszę te smyki w tle. Przychodzę i znów słucham, wychodzę i włączam znów, wchodzę na ścianę i co nucę? ;)

Właśnie w tej chwili czuję się szczęśliwa!

Szukałam ogłoszenia, kiedy już je znalazłam, odkryłam ciekawe nuty…poszukałam, poszperałam i znalazłam oto taką piękną pocztówkę muzyczną.

Jakoś z Tobą Jacku mi się skojarzyła…

Muzyka Sebastiana Szymańskiego właśnie mnie zaczarowała.

Sukces w lutym:

Kupić pierwsze w swym życiu buty na 10 cm obcasie ! ;)