Wpisy z miesiąca Kwiecień, 2010

Obiecałam, że będę dzisiaj o 5 minut mniej myśleć o mych migdałach. Położyłam się spać całkiem wcześnie koło 23. Obudziłam 2:18. Nie mogę zasnąć. Wstałam. Wypłukałam gardło. Zmieniłam poduszkę, bo Plazmid coś tej nocy nie był wygodny.

Leżę. Nic.
Włączyłam lampkę.
Wzięłam jedną z trzech książek, które właśnie czytam.

4 rano - „Norwegian Wood” – Haruki Murakami - skończone.
Posmutniałam. Od samego początku książka była dosyć nietypowa i ta nietypowość pozostała do ostatniej kartki.  Słowa jakie mi się kojarzą z Tą książką to: miłość, sex, depresja, samobójstwo, deszcz. Mężczyźni. Kobiety. Nie wiem nawet co myśleć… Wciągnęła mnie ta lektura, często bawiła totalnie odjechanymi dialogami, nawet  w pewnym momencie uznałam, że jest „nieprzyzwoicie zboczona” (!?!), teraz stwierdzam – ciężki temat.

Wyłączyłam lampkę.
Leżę. Nic.

Wstałam znów. Nie mogę zasnąć. Pomyślałam, że może się zmęczę pisaniem…
Jedyne co mi do głowy przychodzi to słowa piosenki SDM-u…

„Czwarta nad ranem, może sen przyjdzie [...]„

„[...] Już piąta, może sen przyjdzie
Może mnie odwiedzisz”.

Wybrałam struny. Przejrzałam chyba wszystkie fora, podzwoniłam, popytałam. Mam jeszcze w jedno miejsce zadzwonić koło 14. Mój dawny nauczyciel, w końcu popyta swoich kolegów z Filharmonii czy oni mieszają struny a jak tak, to jakie itd…
Jedna sprawa załatwiona.

Druga- jest pomysł na wakacje. Na razie nie rozpisuję się dużo, ale zaczyna mi się coraz bardziej podobać. 2 tygodnie. Jak będzie plan, napiszę więcej.

Trzecia – znów stanęłam pod kolejnym problemem natury naukowej. Nowe możliwości, czy kolejne kłopoty?

Czwarta – chciałabym spróbować, czegoś bardzo odważnego. Na myśl trzęsą mi się uszy, ale to bardzo trudne przedsięwzięcie. Poproszę o pomoc kilka osób, może się uda.

Piąta – nie wiem co z mym gardłem. Więc, wszystkie punkty powyżej nie będą miały sensu, jeśli gardło nie powróci do normalności. Ja już podjęłam decyzje – operacja musi być.

Żeby wejść na dobry tor i zrealizować coś – czego się pragnie, naprawdę nie potrzeba całego życia. Ostatnio sporo czasu spędzam na czytaniu.
Różnych rzeczy. Totalnie skrajnych. I właśnie miałam iść spać, kiedy coś mi się skojarzyło, połączyło i zdałam sobie sprawę w czym problem.
Czemu się ograniczam? Przecież „klucz” jest we mnie. Jakie to proste – prawda?

Wystarczy determinacja, konsekwencja i upór. Nie ma sensu analizować nocami tego, ze znów odbiega się od normy, robi coś inaczej, czuje inaczej, chce inaczej. Pragnie się zrobić coś po prostu: „po swojemu”.
Błędem jest karać myśli spragnione wrażeń i podcinać skrzydła, kiedy ledwo co wyrosły im pierwsze delikatne piórka.

Ten kto Ci ufa, zawsze będzie z Tobą, cokolwiek zdecydujesz. Niezależnie co chcesz zrobić i jak bardzo to może przeszkadzać otoczeniu.
Nie warto myśleć, co inni o tym myślą. Przecież…
jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził.

Szkoda energii na drobiazgi. Lepiej wykorzystaj ją na telefon do starego przyjaciela, czy na przeczytanie książki, która kurzy się w kącie od kilku miesięcy.

Rób to, co czujesz za słuszne i zgodne z Twoim sumieniem. A szczęście?
Samo przyjdzie i pociągnie Cię za rękę.

Skończyłam dziś część teoretyczno – ściankową. Wprawdzie ostatnie zadania wykonywałam w stanie podwyższonej temperatury, gdyż znów coś się dobiera do mojego układu odpornościowego, ale…
No cóż … HMS-y, repiki, taśmy, wyblinki, półwybliki, blokery, prusiki pochłonęły mnie totalnie! :)

Łykam aspirynę i do łóżka.
Dobranoc

 
 

struny

Spieszyłam się. Woda jakoś chlapnęła. Oparzyłam się. Zaczęło szczypać. Shit! Spryskałam szybko zaczerwienienie Panthenolem. Ech…i po co się tak spieszyć?

Długi dzień. Mimo, że niełatwy, to udało mi się złapać chwilę oddechu. Równowagi.
Tykocin -rozciągnięte na lewym brzegu Narwi, ciche i senne miasteczko na Podlasiu ukoiło moją duszę. Sądzę, że nie tylko moją. Promyki słońca dodały energii, delikatny wiaterek rozdmuchał przygnębiające myśli, a latające bociany utwierdziły w przekonaniu, że naprawdę mamy wiosnę…

Kupię Larseny i się tego nauczę.

Ostatnio utkwiło mi w pamięci takie zdanie:

„najlepszą rzeczą jest życie swoim życiem”

Życie swoim życiem…
Czy w Twoim otoczeniu są osoby, które żyją Twoim życiem?
A może żyją tak intensywnie SWOIM życiem, że nie zauważają życia INNYCH?

Czy fakt, że ktoś tutaj wejdzie, poczyta, może nawet wróci i znów poczyta, oznacza, że zaczyna żyć Moim Życiem?

Według mnie nie, gdyż Życie tutaj, to Życie w innej przestrzeni. Wirtualnej.
A każdy ruch wykonany na tych wirtualnych kartkach, jest tylko po to,
By przekonać Cię, że Niemożliwe jest Możliwe.

„Wszystko mogłoby być symfonią spokoju, gdyby ręka, która to zapisała, zatrzymała się piątego dnia.”

Paulo Coelho

G. pogrążam się w wielkim smutku i żalu z powodu tragicznej śmierci Twojej siostry.