Spieszyłam się. Woda jakoś chlapnęła. Oparzyłam się. Zaczęło szczypać. Shit! Spryskałam szybko zaczerwienienie Panthenolem. Ech…i po co się tak spieszyć?
Długi dzień. Mimo, że niełatwy, to udało mi się złapać chwilę oddechu. Równowagi.
Tykocin -rozciągnięte na lewym brzegu Narwi, ciche i senne miasteczko na Podlasiu ukoiło moją duszę. Sądzę, że nie tylko moją. Promyki słońca dodały energii, delikatny wiaterek rozdmuchał przygnębiające myśli, a latające bociany utwierdziły w przekonaniu, że naprawdę mamy wiosnę…




Dobrze wiedzieć, że oddychasz, że poznajesz, cieszysz się, koisz ciszą… całuję!