Zdążyłam postawić wiolonczelę w pokoju, zjadłam pyszną jajecznicę na nieopieczętowanych jajach, tylko takich od „prawdziwej kury”. Ale to brzmi bez sensu, jak byłam mała, to tylko takie się ciągle jadło, a teraz to normalnie rarytas – jajka od „prawdziwej kury”! Popiłam herbatę…uff… co za tydzień! Nawet nie mam czasu napisać, a mam tyle do nadrobienia.

1. Sprawa lutnika
2. Wiolonczela i nowe Jej oblicze
3. Co to wsparcie
4. Jak zawalczyć o marzenia. Czy uda się jedno spełnić?
5. Co to „zdziczenie?”
6. Dlaczego warto odpoczywać

Niestety pomimo chęci, wręcz rozpiera mnie energia, nie mogę się teraz pisać, w piątek mam seminarium i muszę czytać o takich dwóch kolesiach białkowych: jeden SAT a drugi OASTL się nazywa ;)
Ogarnę je a wtedy przerobie to, co siedzi mi na serduchu.
Ściąga jest, teraz już nie zapomnę.