Niekiedy pewne sytuacje w życiu mocno mnie rozbawiają. Szczególnie te, kiedy ktoś zrzuca winę w nie istotnej sprawie, by ukryć zachowanie, jakże mało wpisujące się w ramy przyzwoitości. Kiedyś przejmowałam się  i było mi ciężko złapać chwilę równowagi /czasem nadal jest ciężko/, bo jakby nie patrzeć, ktoś krytykuje Cię za Twój sposób myślenia.
Na szczęście ta choroba jest uleczalna. Teraz częściej zauważam, że ktoś pogrywa, pozwala sobie na chwyty, których nie powinien wykonywać i robi to z pełną świadomością. Takie zachowania zapracowały już na swoją własną nazwę w Wikipedii.
Mnie nie pozostaje nic innego niż świadomość, że przede wszystkim mam szanować innych. Bez względu na to jaki poziom kultury reprezentuje.