dla tonacji o brzmieniu dramatycznym

Kupienie strun było strzałem w 10! Oczywiście nie mogłam tego uczynić wcześniej, bo chciałam ogarnąć podstrunnicę, duszę, podstawek. Musiał też upłynąć  czas, by można było po prostu zarobić na kolejne zmiany. Jasne jest, że kupienie nowych strun nie spowoduje, że zaczniesz grać lepiej, ale na pewno usłyszysz więcej.
Na swoich Larsenach solo (A&D) i Spirocore Thomastik (wolfram G&C)  gram 1,5 tygodnia.  Brzmią naprawdę nieźle. Dwudźwięki pięknie stroją jest głośno i mięsiście.
W zależności jakie struny wybieramy oraz jaki instrument posiadamy, dajemy czas  na „uleżenie się” strunom, brzmieniu, instrumentowi. Jest to około 2 tygodnie do miesiąca.
Larseny są znane z tego, że bardzo dobrze trzymają strój a ich dźwięk jest klarowny-  potwierdzam. Nie zdarzyło mi się, że puściły strój na tyle, że musiałabym kręcić kołkami. Dźwięk natomiast odzywa się naprawdę szybko. Wszystko jest kompatybilne w 100%.

Tylko struny są nieco za wysoko. Wczoraj myślałam, że odpadną mi palce. Rozwiązania są różne, albo sama przesunę podstawek tak, żeby struny nieco opadły (przesunięcie podstawka wiąże się ze zmianą brzmienia instrumentu, pęknięciem struny a w gorszych przypadkach opadnięciem duszy). Mogę też spiłować podstawek, by obniżyć odległość między gryfem a strunami ( „spiłowanie” nie należy do czynności nie naruszających wszystkich wyżej opisanych elementów). Mogę też… pojechać znów do lutnika i on powinien to wszystko zrobić, swoją doświadczoną ręką.

No właśnie…i tutaj zaczynają się schody. Lutnik – lutnikowi nie równy. Jak to mawiają, „nie chodzi się ciągle do tego samego lekarza” … – no tak, ale który lekarz jest dobry dla Ciebie? Pan Michał – lutnik, którego swojego czasu nazwałam „Magikiem” zajął się niestety,  ciemną stroną czarowania, bo Jego magia przestały działać na Moją wiolkę.  Zmęczyło mnie to mocno. Nawet nie próbuję domyślać się jak mocno zmęczyło to Moją wiolkę.

Poprosiłam o telefon do nowego lutnika, wykonałam rozmowę i mam nadzieję, że jutro będzie dobrze. Oby tym razem,  lutnik wiedział,  jak poruszyć Jej duszę, by brzmiała jak nigdy przedtem.