Wpisy z miesiąca Czerwiec, 2010

„Spoko. To tylko przelot. Stosuj ekspresy, żeby się móc szybko wypiąć.”

Nie przepadam za lotami. Ma się wtedy poczucie rezygnacji, a miejsce docelowe staje się przez chwilę nieosiągalne. Najgorsze – a może właśnie – najbardziej pociągające-  jest to, że przeloty do kolejnej wpinki nigdy nie dają pewności, że wyznaczony cel zostanie osiągnięty, a Ty krzykniesz na górze „Mam auto!” .
Najbardziej spodobały mi się drogi na własnej. Ekspresy są fajne, ale tylko wtedy, by móc je doczepić do taśmy, tudzież innych ciekawych zabawek, by wejść  wyżej…choć  wyżej, nie oznacza bezpieczniej…
Mimo, że czasem chciałoby się iść dalej i czuje się siłę w rękach, nogach, w głowie…to niekiedy, zdarza się tak, że do pewnych miejsc po prostu nie ma dojścia. Czemu? Bo niektóre drogi już od zawsze były usiane przerażającą ilością niebezpiecznych miejsc i  niewielu odważyło się przez nią przejść.  Bo te drogi były zakazane. Zajęte. A tego statusu już nikt nie zmieni. A jakże mocno chciałoby się, dotrzeć tam wysoko…jakże chciałoby się, by było inaczej…

(Chyba to trochę smutne…)


„Nie rezygnuj nigdy z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie „

Łatwo napisać, trudno wykonać…

Czuję zmiany. W krwiobiegu. W sercu. W duszy. W otoczeniu.
Możliwe, że mój „Koncert życzeń”, ktoś wysłuchał i pierwszy raz los obdarzy mnie po królewsku!  Możliwe…więc jeszcze nie wiem czy tak będzie.
Mogę tylko napisać, że mocno nad tym pracuję!
Przez to wszystko, czuję pewny ‘ścisk’ w głowie . Ale to chyba ‘ miły ścisk’ – związany z większą ilością niewiadomych niż wiadomych, dużym ryzykiem i poważnymi decyzjami.
Jednak jeśli te decyzje, mają przybliżyć mnie do spełniania swych marzeń – to myślę, że warto. Warto stanąć naprzeciw, nie kryć się za miotłą i działać! :)

Heidelberg to piękne,romantyczne miasteczko nad rzeką Neckar. Oddalone jest tylko 60 minut jazdy busem od Frankfurtu nad Menem. Miasto otoczone jest wzgórzami, a zamek (Heidelberger Schloß) majestatycznie góruje nad Starym Miastem. Zamek niestety pięknie wygląda tylko na zdjęciach, gdyż właściwie to co z niego ocalało to same mury. Rynek otaczają przepiękne,stare kamieniczki z XVIIw.,a jedna z nich z XVIIw. Pięknym zabytkiem jest też Alte Brucke-most z XVIIIw. udekorowany dwoma okrągłymi,białymi wieżyczkami z kopułami. Przy wejściu na stary most znajduje się rzeźba małpy wykonana z brązu (dzieło Gernota Rumpfa).Małpa trzyma lustro a obok niej, na murze, ‘leży’ arkusz z brązu na którym jest napisane:
Czemu mi się tak przyglądasz? Nie widziałeś małpy w Heidelbergu? Spójrz wokół – prawdopodobnie zobaczysz więcej takich małp jak ja!

Poza pięknym widokiem góruje oczywiście piwo Pils, Export i Weizen (Kristall, Hefe Dunkelhefeweizen). Nie można też nie wspomnieć o regionalnie produkowanym browarze o nazwie Heidelberger -jest niezłe, ale bardziej smakuje mi polskie ;)

Zastanawiam się od kilku dni, w jaki sposób wchodzicie na moją stronę?
Macie ją w zakładkach, wyszukujecie poprzez wyszukiwarkę google, a może jeszcze inaczej…No właśnie – jak? Napisalibyście mi?

Zapomniałam! Śniło mi się żelazko. Tak… żelazko i jakiś kabel. Martwiłam się, w tym śnie,  że coś się spali, jakieś iskry widziałam w kontakcie.  Ostatecznie nic się nie spaliło. To chyba dobrze.

Kupiłam dzisiaj kieckę. Taką elegancką, dopasowaną maksymalnie i już bardziej się nie da. Odkryte plecy, w sumie ramiona też. Przed kolano. Kolor – niebiesko- chabrowy. Odważna! Jezu, ja naprawdę kupiłam taką sukienkę?!?
No cóż… Podobno wyglądam w niej nieźle… Ugięłam się więc, pod namową „specjalisty od sukienek” ;)

Teraz jest prawie 16. A ja zamiast zająć się czymś naprawdę miłym, muszę wyciągnąć notatki i przygotować się do prezentacji. Kolejnej prezentacji. Niby ma być krótka. Szkoda tylko, że wygłoszona w obcym kraju.
A wszystko co obce,  jest dziś dla mnie trudne.

Potrzebuję nowego widoku z okna.
Chcę by było cicho, zielono i biegał pies.

Mój pies.

Zobaczyłam dzisiaj siedem kotów przed Instytutem. Jakaś pani wyciągała jedzenie z reklamówki i je karmiła. Czy wszędzie, gdzie tylko się pojawię, zamieszkam, zacznę spędzać czas, muszą być te koty???

Cały tydzień czytania o strukturach dwóch białek. Cały tydzień, by powiedzieć kilka zdać nie wpływających na życie. Cały tydzień przy monitorze komputera, bez ruchu, bez grania. Cały tydzień, by czekać na upragnione popołudnie w piątek. Jedna chwila, by zburzyć tą radość.