Przeczytałam „Cztery Miłości” C.S. Lewis’a.
Nie jest to książka przygodowa, ze sporą dawką humoru. Wręcz przeciwnie. Trochę ciężka, jak na takie upalne dni. Nie do ogarnięcia jednego wieczoru, bo nad wieloma wątkami trzeba chwilę się zastanowić.
Po jej przeczytaniu stwierdzam, że Lewis jest bardzo wierzącym człowiekiem. Zajrzałam do Wikipedii i odkryłam, że jest mi.in.teologiem (wiadomo, teolog nie równa się katolik), aczkolwiek, spora część jego twórczości to literatura chrześcijańska :]
Na półce Gregory’ego leży Anna Kańtocha „Zabawki diabła”… spróbuję teraz tego.



