Wpisy z miesiąca Lipiec, 2010

Koniec tej poezji, cytatów i obcych słów. Na książki mi ostatnio padło i chyba dlatego tak  wyglądają wpisy -  jak wyglądają. Wyspałam się. Nareszcie! W sumie to doskonały czas na wyspanie, bo w weekend tej przyjemności wysypiania nie będę miała…Zaczęłam słuchać muzyki. Ostatnio czego słuchałam, to tylko tego nad czym pracowałam. A poza tym- cisza. Jak przeglądam wszystkie foldery z muzą, jakoś do niczego szczególnego mnie nie ciągnie. Więc dla zachęty, by znaleźć coś nowego zostałam subskrybentem last.fm. Idealnie się sprawdza, już powoli wyczajam co mi w duszy gra.
A Ty czego teraz słuchasz? Może jakaś mała inspiracja? Proszę…;)

Na spokojny wieczór, chwilę odreagowania i dużo uśmiechu polecam
„The Brothers Bloom”

Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

Wisława Szymborska

Dobrze, że nocne sprawy nie wychodzą na światło dzienne…

„Kochać znaczy w ogóle wystawić się na zranienie. Pokochaj cokolwiek, a Twoje serce z pewnością odczuje ból, a może nawet zostanie złamane.  Jeśli chcesz mieć pewność utrzymania serca w stanie nienaruszonym, nie wolno Ci go ofiarować nikomu, nawet zwierzęciu. Otul je ostrożnie swoim hobby i odrobiną luksusu, unikaj wszelkich komplikacji, zamknij je bezpiecznie w szkatule lub trumnie własnego egoizmu. Ale w tej szkatule - bezpieczne, w ciemności, w bezruchu, bez powietrza – ono się zmieni. Nie będzie złamane, nie, ono stanie się nie do złamania, nieprzystępne, zatwardziałe… Jedynym miejscem poza Niebem gdzie możesz być doskonale zabezpieczony przed wszystkimi niebezpieczeństwami miłości, jest Piekło.”

Grzegorz Drąg C.S.Lewis „Cztery Miłości”

i kiedy przyjdą dni deszczowe, naucz się przechodzić między kroplami.

Dzisiaj znajomy chciał pożyczyć ode mnie wiolonczelę. Zadzwonił wieczorem i powiedział, że potrzebuje na kilka godzin, żeby nagrać kilka rzeczy. Znajomego znam, sam kiedyś był wiolonczelistą, teraz zajął się aranżacją i kompozycją. W pierwszej chwili, powiedziałam „ok”…Po czym zdałam sobie sprawę, że nigdy w życiu nie pożyczałam mojego instrumentu. Poczułam, że wcale nie chcę jej nikomu pożyczać. Na pewno nie na kilka godzin w nocy, koledze, z którym łączy mnie tylko i wyłącznie to, że widzę go kilka razy w miesiącu.   „Ok” zamieniło się w „nie”, a ja uświadomiłam sobie, że posiadam coś niezwykle cennego.

Egocentryzm.

Rok mi zajęło zrozumienie, na czym polega miłość nieosiągalna.
2 lata – niepisana.