Moja znajoma za miesiąc bierze ślub.
Tak też się składa, że dwa miesiące później wyjeżdża na tydzień do Australii. Wszystko wydawałoby się piękne, gdyby nie fakt, że zmienia nazwisko :]
Nagle okazuje się, że bilet za który zapłaciła w maju jest na inną osobę. Nie na Nią.
W końcu zmienia nazwisko, a więc dla Państwa jest „nowym obywatelem”.
Pomyślałam, niemożliwe, że może być z tym taki problem. Jeśli ktoś chce zmienić nazwisko to pewnie można elegancko to wszystko rozwiązać. Oczywiście można.
Tylko trzeba zapłacić. Nagle wyjazd do Australii staje się totalnie utrudniony, gdyż koszt zmiany danych na bilecie, numeru paszportu itd…po prostu kosztuje grube pieniądze.
Nigdy nie zgadzałam się z tym, że jak zmienia się nazwisko to człowiek staje się kimś innym. Teraz nie jestem tego taka pewna. Przecież mentalnie nic się nie zmienia, ale jakby nie patrzeć kobieta przyjmuje nową tożsamość…