Wierzyć przeczuciom? Nie wierzyć?
Wierzyć. Dwa lata targały mną zmienne odczucia, niczym chorągiewka na wietrze…jak często zmieniał się wiatr tak często kierunek.
I wystarczyło zaledwie 3 dni, by ujrzeć w pełni to, kim ktoś naprawdę jest. Teraz nie mam wątpliwości, moja intuicja nie zawodzi, ona po prostu była zwodzona, ale mimo zmiennych bodźców nie dawała mi spokoju i wytchnienia. Wiedziała.

Patrząc na zupełnie nowe sprawy, okazuje się, że intuicja jest zawsze ze mną. To jest tak niezwykłe, że moje przeczucia się zgadzają. Łatwiej mi, chociaż trudniej też…bo co jeśli nagle zapragnęłoby się, by ta wizja odczuć się nie spełniła?

żeby życie choć raz mnie zaskoczyło i nie zmuszało w niektórych momentach do założenia twardego niewidzialnego pancerza…
chciałabym.