Z kategorii Naukowo

„Grzeczne dziewczynki idą do nieba,
Niegrzeczne idą tam, gdzie chcą.”

Ehrhardt Ute

Od jutra wolne od pracy, komputera, Warszawy
i wszystkich myśli frapujących moją głowę.

Od jutra Kraków :)

Dzisiejszy dzień przeznaczyłam na uporządkowanie kilku istotnych rzeczy. Wiele pomysłów zajęło mi głowę, trudno było się przez to skupić, ale granie na wiolce, jak zwykle pomogło. Mam plan. Podoba mi się nieziemsko. Tylko wszystko zapisać, uwierzyć, że się uda i działać.

W listopadzie 2008 moja tablica wyglądała tak.

Spałam 7h 11 min (co za dokładność?!;). Czuję się lepiej. To dobrze, bo dzisiejszy dzień rozpocznę od szczepionki!;)

Abstrahując,  dzisiaj jest już 3 rok, kiedy piszę na Niemożliwym. Kiedy spojrzałam tydzień temu w kalendarz, w jaki dzień wypada ta rocznica, szczerze uśmiechnęłam się :)
Bo cóż piękniejszego mogłabym sobie sprawić w ten dzień,  jak nie zagrać wieczorem mały akustyczny koncert…

Właśnie dzisiaj pożegnałam się z kolejnym kolczykiem – tym razem z serii „ukochane”. Wypadł jak wysiadałam z pociągu. Leży na torach w Koluszkach. Nie mogłam po niego iść, bo wiązałoby się to z wskoczeniem pod pociąg, przeczołganiem się po torach, powrotem na peron, przebiegnięciem się na inny peron i zdążeniem na kolejny pociąg, który odjeżdżał za kilka minut. Oczywiście normalnie robię takie rzeczy, ale noc miałam jakąś krótszą, moja czujność i wrodzony spryt lekko się zblokował  i nie zrobiłam tego…
To był okropny widok, trzymać jednego w ręku, a drugiemu przyglądać się z oddali…

Nie omieszkałam powiadomić o tym zdarzeniu prawie całego świata, wykonując dodatkowo kilka telefonów, przełykając łzy rozpaczy i tęsknoty… Kumpel zasugerował (na pocieszenie chyba),  że może to jego rodzinne strony, dlatego nie pojechał dalej…
Przez chwilę podziałało, ale to przecież bez sensu, kolczyki trzymają się razem.
Jeden nie umie żyć bez drugiego!?

To już 3 para. Nie chcę myśleć w jak krótkim czasie to się dzieje.

Wow!
Komórki macierzyste, które poddałyśmy różnicowaniu stały są komórkami kostnymi! Niesamowite! My sobie tutaj siedzimy i plotkujemy, a w 37 st. takie cuda się dzieją:)
Tak na poważnie, to dopiero po wybarwieniu będziemy wiedziały, czy to kostne czy nie, ale wyglądają obiecująco, coś rośnie, coś się dzieje i w sumie dlaczego miałoby to nie być to? :) Jak tylko uda się im zrobić zdjęcie, to wrzucę i pokaże.
W każdym razie, ja i komórki czujemy się dobrze!

Nigdy nie pisałam,o tym, ale mam dwóch braci: Michała i Darka.
Kocham Was! :*

I jest, to co chciałam mieć. Tysiące pomysłów, miliony pragnień. Chwile, na które czekałam, momenty, na które czekam…
Jest cicho, jeszcze zielono. Jest miejsce, gdzie mogę grać. Jest przestrzeń. Czuję się doskonale, łykam magnez z potasem, nieustannie wierząc, że pomaga rano wstać…

Praca – nowa,więc wszystko fascynuje.
Każdy dzień jest inny, każdy tydzień – inny „wstrząs”.
Dziś przeszczep, jutro pępowina, pojutrze tłuszcz, a za tydzień jajnik… Nie łatwa ta praca, ale na pewno jest to Ta droga, choć lepiej nie wychodzić poza obszar wymaganego myślenia. Myślenie ‘nie – naukowe’, może przysporzyć chwile zmartwień, z którymi nie wiadomo co zrobić. W sumie, już znalazłam rozwiązanie. Po prostu, nie zastanawiać się, tylko podnieść tyłek z krzesła i mocno wyżmiąć mózg, by zrobić coś dobrze.

Jakby nie było każdego dnia coś odkrywamy, nawet jak się mocno nie staramy.Czasem odkrywamy rzeczy, których nigdy wolelibyśmy nie wiedzieć, ale to też jest częścią naszej egzystencji. Badamy, odkrywamy, działamy.

Teraz badam, jak to zrobić, żeby… to co w duszy jest, było i w realu…

To już drugi dzień. Podoba mi się! Nareszcie mogę czytać o tym co lubię, co mnie interesuje. Nareszcie widzę, że to nad czym się pracuje w laboratorium ma pomóc ludziom. Nareszcie czuję, że to co chcę umieć robić, ma ogromne znaczenie, dla życia innego człowieka. Nareszcie przestała boleć mnie głowa :)